Dlaczego nie powinnaś zabierać kociaka od matki przed ukończeniem 12 tygodni, nawet jeśli już sam je i korzysta z kuwety?
MS
Dlaczego nie powinnaś zabierać kociaka od matki przed ukończeniem 12 tygodni, nawet jeśli już sam je i korzysta z kuwety?

Wybierasz kociaka, oglądasz jego zdjęcia i po kilku dniach masz już wymyślone imię, kupiony transporter oraz zapisane w telefonie tyle fotografii, jakby ten kot mieszkał z Tobą od pięciu lat. Dowiadujesz się, że ma osiem tygodni, samodzielnie je i korzysta z kuwety, więc możesz po niego przyjechać nawet w najbliższy weekend. Bardzo chcesz go już mieć przy sobie, dlatego łatwo przyjąć takie zapewnienie bez zastanowienia, szczególnie kiedy słyszysz jeszcze, że matka coraz częściej od niego odchodzi, a rodzeństwo również niedługo pojedzie do nowych domów. Tylko że jeśli zabierzesz takiego malucha, nie zabierasz wyłącznie kota, który umie zjeść obiad i znaleźć kuwetę. Zabierasz kocie dziecko, które nadal się rozwija, zdobywa doświadczenia i korzysta z obecności swojej rodziny, nawet jeśli na pierwszy rzut oka widzisz głównie bieganie, spanie i próby zamordowania ogona własnego brata. Możesz zapewnić mu najlepszą opiekę, ale nie przyspieszysz jego dojrzewania samym faktem, że bardzo go kochasz i przygotowałaś dla niego pół mieszkania.
Jeżeli możesz zostawić kociaka przy zdrowej, opiekującej się nim matce i rodzeństwie w bezpiecznym domu, poczekaj przynajmniej do ukończenia 12 tygodni. Potraktuj to jako minimum przy planowanym odbiorze, a jeśli maluch ma dobre warunki, rozważ przeprowadzkę dopiero około 14 albo 16 tygodnia życia, najlepiej już po kastracji i po spokojnym dojściu do siebie. Nie musisz odbierać kota w najmniejszym możliwym rozmiarze, żeby później zbudować z nim bliską relację.

Kiedy widzisz, że kociak sam je, nie zakładaj, że przestał potrzebować matki
Jeśli usłyszysz, że możesz już zabrać kociaka, ponieważ samodzielnie je, zastanów się, co właściwie zostało Ci w ten sposób powiedziane. Wiesz, że potrafi pobierać pokarm bez karmienia przez matkę, ale nadal nie wiesz, jak radzi sobie w kontaktach, czego zdążył doświadczyć i jak zniesie rozstanie z całą rodziną. Z informacji o jedzeniu nie wyczytasz gotowości do przeprowadzki, chociaż w ogłoszeniach bardzo często właśnie tak masz ją zrozumieć. Nie traktuj kotki jak baru mlecznego, który można zamknąć, kiedy pojawi się talerzyk z mokrą karmą. Przy matce maluch od początku ma znajomy zapach, kontakt, ciepło i codzienne doświadczenia, które nie znikają z jego potrzeb razem z ograniczaniem mlecznych posiłków. Jeśli pozwolisz mu dalej z nią przebywać, może samodzielnie jeść, coraz odważniej poznawać otoczenie i jednocześnie wracać do dobrze znanej bliskości, bez konieczności rezygnowania ze wszystkiego naraz.
Pomyśl, jak dziwnie brzmiałoby stwierdzenie, że dziecko nauczyło się jeść łyżką, więc właściwie nie potrzebuje już rodziny. Przy kociaku nie musisz stosować takiego samego porównania dosłownie, żeby zauważyć błąd w rozumowaniu, bo tutaj również mylisz jedną opanowaną czynność z całym rozwojem. Możesz zobaczyć malucha, który bardzo sprawnie opróżnia miskę, a chwilę później nadal szuka matki, wtula się w rodzeństwo i zasypia dopiero w znajomym towarzystwie. Kiedy więc planujesz odbiór, nie zatrzymuj się na pytaniu o jedzenie i kuwetę. Spójrz na kociaka jak na młode zwierzę, które potrzebuje czasu na dorastanie, a nie jak na gotowy zestaw podstawowych umiejętności. To, że nie musisz już pomagać mu przy każdym posiłku, jest wygodne dla Ciebie, ale nie wyznacza końca jego potrzeb związanych z matką i rodzeństwem.

Nie oczekuj, że ośmiotygodniowy kociak poradzi sobie ze wszystkim tylko dlatego, że odważnie biega po znanym pokoju
Kiedy odwiedzasz kociaka przed adopcją, możesz zobaczyć małego rozrabiakę, który niczego się nie boi, pierwszy podbiega do zabawki i bez zastanowienia wdrapuje się na Twoje nogi. Łatwo wtedy pomyśleć, że skoro jest taki pewny siebie, to przeprowadzka nie zrobi na nim większego wrażenia. Tylko że oglądasz go w miejscu, które zna, wśród znajomych zapachów i kotów, do których może wrócić, kiedy skończy sprawdzać nowego człowieka. Gdy zabierzesz go do siebie, zmienisz znacznie więcej niż adres. Zmienisz mu zapachy, dźwięki, ludzi, miejsca odpoczynku i całe otoczenie, a jednocześnie zabierzesz możliwość położenia się obok matki albo zaczepienia rodzeństwa. Możesz widzieć pięknie przygotowany pokój i czekać na radosne zwiedzanie, podczas gdy maluch będzie przede wszystkim próbował odnaleźć coś, co wcześniej dawało mu poczucie bezpieczeństwa. Nie zakładaj więc, że odwaga pokazana podczas jednej wizyty oznacza gotowość na każdą zmianę. Ty wiesz, dokąd go wieziesz, dlaczego go zabierasz i że zamierzasz dobrze się nim zajmować, ale on nie zna Twojego planu na następne piętnaście lat. Osiem tygodni nie daje mu nagle umiejętności zrozumienia tego wszystkiego i spokojnego zaakceptowania, że od dzisiaj ma już zupełnie inne życie.
Jeśli możesz poczekać, pozwól mu zdobyć więcej doświadczeń przed przeprowadzką. Nie zapewnisz w ten sposób całkowitego braku stresu, bo również starszy kociak może potrzebować czasu w nowym domu, ale nie będziesz dokładać dużej zmiany wcześniej, niż jest to potrzebne. Twoja cierpliwość może być dla niego bardziej wartościowa niż kolejny zakup do wyprawki.

Kiedy matka odchodzi od kociąt albo nie pozwala im ssać, nie uznawaj od razu, że możesz już je rozdać
Jeśli opiekujesz się kotką z miotem, pewnie zauważysz, że z czasem coraz częściej chce poleżeć osobno i nie przyjmuje z zachwytem każdej próby dobrania się do jej brzucha. Może wstać, odsunąć się albo syknąć na malucha, który uparcie próbuje zrobić coś, na co ona nie ma ochoty. Nie musisz od razu uznawać, że przestała potrzebować swoich dzieci i właśnie poprosiła Cię o znalezienie im nowych mieszkań. Kiedy pozwalasz młodym dalej z nią przebywać, dajesz im możliwość poznawania również takich reakcji. Kociak doświadcza tego, że drugi kot może zakończyć kontakt, nie odpowiedzieć na zaczepkę albo odejść w inne miejsce, zamiast bez końca podporządkowywać się jego pomysłom. Dzięki temu ma okazję uczyć się reagowania na cudze zachowanie w zwyczajnych, powtarzających się sytuacjach.
Nie musisz widzieć nieustannego karmienia i przytulania, żeby wspólne przebywanie nadal miało wartość. Jeśli kotka chwilę odpoczywa osobno, nie oznacza to, że po jej powrocie nie będzie już żadnych kontaktów, wspólnego leżenia czy innych doświadczeń. Nie podejmuj decyzji o rozdzieleniu całej rodziny na podstawie jednego syknięcia, tak samo jak nie oceniasz całej relacji dwóch kotów po jednym mniej udanym spotkaniu przy misce. Zapewnij matce miejsce, do którego może odejść, i nie zmuszaj jej do ciągłego leżenia z młodymi. Jeśli natomiast zobaczysz rzeczywiste ataki, objawy bólu, choroby albo wyczerpania, szukaj pomocy i oceń sytuację z lekarzem, zamiast wszystko tłumaczyć wychowaniem. Możesz jednocześnie zadbać o bezpieczeństwo kociąt i uszanować to, że kotka również potrzebuje odpoczynku.

Zostawiając kociaka z rodzeństwem, dajesz mu czas na naukę, której nie zastąpisz zabawką
Kiedy patrzysz na bawiące się kocięta, możesz mieć wrażenie, że obserwujesz mało zorganizowane zawody w przewracaniu wszystkiego, co da się przewrócić. Jeden maluch gryzie drugiego w ucho, drugi próbuje uciec pod fotel, a po chwili oba wracają do zapasów, jakby nic się nie wydarzyło. Jeśli jednak przyjrzysz się takim kontaktom, zobaczysz również przerwy, wycofywanie się, zmianę ról i odpowiedzi na zbyt intensywną zabawę. Pozwalając kociakowi uczestniczyć w tych sytuacjach, dajesz mu możliwość uczenia się między innymi ograniczania siły gryzienia. Kiedy złapie rodzeństwo za mocno, może spotkać się z protestem albo zakończeniem zabawy, więc otrzymuje informację o skutkach własnego zachowania. Nie nauczy się wszystkiego po jednej takiej sytuacji, dlatego potrzebuje kolejnych okazji, a nie kilku dni kontaktu uznanych za wystarczający kurs bycia kotem.
Możesz kupić mu pluszową mysz, ale ta mysz nie pokaże, że ma dość, nie zmieni sposobu zabawy i nie odejdzie po zbyt mocnym ugryzieniu. Możesz poruszać wędką, ale nadal będziesz organizować inną aktywność niż wzajemne zapasy dwóch kociąt. Nie odbieraj znaczenia zabawie z rodzeństwem tylko dlatego, że z Twojej perspektywy wszystkie te czynności wyglądają jak kolejne sposoby na zużycie energii. Nie oczekuj też, że po prawidłowym odchowie dostaniesz kota, który nigdy nie użyje zębów podczas zabawy. Nadal będziesz uczyć go odpowiednich kontaktów z Tobą i pilnować, żeby Twoje dłonie nie stawały się zabawką. Możesz jednak pozwolić mu wcześniej korzystać z doświadczeń, które ułatwiają ten początek, zamiast niepotrzebnie skracać czas spędzony z innymi kociętami.

Nawet jeśli masz dużo czasu i bardzo go kochasz, nie zastąpisz mu całej kociej rodziny
Jeśli myślisz, że możesz zabrać malucha wcześniej, bo pracujesz z domu i będziesz stale przy nim, rozumiem, skąd bierze się takie przekonanie. Chcesz zapewnić mu kontakt i nie zamierzasz zostawiać go samego na całe dnie, więc wydaje Ci się, że najważniejsza potrzeba zostanie zaspokojona. Nadal jednak możesz zaoferować mu relację z człowiekiem, a nie wszystkie doświadczenia, które ma z matką i rodzeństwem. Nie poruszasz się jak drugi kociak, nie odpowiadasz kocią mową ciała i nie uczestniczysz w kontaktach w taki sam sposób. Nawet gdybyś bardzo się postarała, Twoje możliwości poruszania uszami pozostaną dość rozczarowujące, a nocne gonitwy pod kanapą szybko zweryfikują resztę planu. Możesz być dla malucha ważna i potrzebna, ale nie musisz udowadniać tego przez zastępowanie mu czegoś, co nadal może mieć.
Nie musisz również wybierać między pobytem przy rodzinie a przywiązaniem do Ciebie. Jeśli odbierzesz kociaka kilka tygodni później, nadal będziesz go karmić, bawić się z nim, poznawać jego zwyczaje i budować wspólne życie. Nie przegapisz terminu, po którym kot przestaje nawiązywać bliskie relacje, bo taki termin nie pojawia się nagle między ósmym a szesnastym tygodniem. Zamiast obiecywać sobie, że wynagrodzisz mu wcześniejsze rozstanie, po prostu nie przyspieszaj go bez potrzeby. Całe zaangażowanie, które chcesz mu dać, przyda się również wtedy, kiedy pozwolisz mu dłużej dorastać z rodziną. Nie stracisz przez to niczego, co jest naprawdę ważne w Waszej przyszłej relacji.
Jeśli zostawiasz kociaka przy matce, nadal oswajaj go z ludźmi i zwyczajnym życiem w domu
Jeśli opiekujesz się miotem, nie wystarczy, że zostawisz kocięta z matką, będziesz przynosić jedzenie i poczekasz na odpowiednią datę. Masz również zadbać o ich kontakt z człowiekiem, zdrowie i poznawanie otoczenia, bo nie przygotujesz malucha do życia w domu samym upływem czasu. Jeśli przez kilkanaście tygodni będzie widział człowieka głównie podczas wymiany miski, późniejszy odbiór nie naprawi automatycznie tego, czego wcześniej zabrakło. Już od pierwszych tygodni zapewniaj mu delikatne, spokojne doświadczenia odpowiednie do wieku i reakcji. Możesz pozwalać mu poznawać głos, dotyk, obecność różnych osób i codzienne odgłosy, ale nie rób z tego obowiązkowego maratonu atrakcji. Jeśli widzisz strach i przeciążenie, nie dokładaj następnych bodźców z myślą, że im więcej kot przeżyje naraz, tym lepiej będzie przygotowany. Nie musisz oddzielać go od matki, żeby zaczął poznawać ludzi. Możesz bawić się z nim i dawać mu przyjemne doświadczenia, a później pozwolić wrócić do rodzeństwa i odpocząć. W ten sposób nie stawiasz go przed wyborem między kontaktem z człowiekiem a dalszym przebywaniem w swojej rodzinie. Jeśli natomiast planujesz adopcję, zainteresuj się tym, jak maluch żyje przed odbiorem. Nie zakładaj, że samo zapewnienie o wydawaniu kotów po ukończeniu 12 czy 14 tygodni oznacza dobry odchów, jeżeli nie wiesz nic o warunkach i codziennej opiece. Potrzebujesz zarówno odpowiedniego czasu, jak i tego, żeby przez ten czas rzeczywiście działo się coś dobrego dla kota.

Poczekaj przynajmniej 12 tygodni, a jeśli możesz, pozwól mu zostać do 14 albo 16 tygodnia
Kiedy czekasz na swojego kociaka, dodatkowe tygodnie potrafią wydawać się bardzo długie. Masz już przygotowany drapak, codziennie oglądasz zdjęcia i zaczynasz się zastanawiać, czy za chwilę nie ominie Cię całe kocie dzieciństwo. Możesz jednak spokojnie odetchnąć, bo czteromiesięczny kot nadal będzie miał wystarczająco dużo pomysłów, żebyś czasami z tęsknotą wspomniała okres, kiedy tylko czekałaś na jego przyjazd.
Jeśli odbierzesz go w wieku 14 albo 16 tygodni, nadal dostaniesz młode zwierzę, które będzie rosło, uczyło się i poznawało świat razem z Tobą. Nadal zobaczysz nieporadne skoki, wielkie zainteresowanie rzeczami, które nie miały być zabawkami, i momenty zasypiania w połowie czynności. Nie musisz zabierać kota wcześniej, żeby mieć udział w jego dorastaniu. Dwanaście tygodni potraktuj jako minimum przy planowanym odbiorze od zdrowej matki z dobrych warunków, a nie jako sygnał, że dalszy pobyt jest już zbędny. Jeśli możesz pozwolić mu zostać dłużej i ma tam odpowiednią opiekę, kontakt z ludźmi oraz rodziną, rozważ późniejszą przeprowadzkę. Nie śpiesz się tylko dlatego, że ktoś inny odebrał swojego kota w wieku ośmiu tygodni i zapewnia Cię, że „przecież wszystko było dobrze”. Spójrz również na konkretnego malucha, zamiast kierować się wyłącznie datą. Jeśli chorował, nadal wymaga opieki albo nie jest gotowy do zaplanowanych zabiegów, dostosuj termin do jego sytuacji. Możesz przesunąć odbiór, nawet jeśli zaplanowałaś już wolny weekend, bo zdrowie i potrzeby kota nie muszą zmieścić się w pierwszej wersji Twojego kalendarza.

Odbierz kociaka po kastracji i pozwól mu dojść do siebie, zanim zorganizujesz mu przeprowadzkę
Jeśli planujesz odebrać kociaka około 14 albo 16 tygodnia, warto wcześniej ustalić kastrację, żeby przyjechał do Ciebie już po zabiegu i rekonwalescencji. Jeśli to Ty szukasz domu dla malucha, możesz w ten sposób dopilnować ważnej części opieki, zamiast zostawiać ją wyłącznie na późniejsze obietnice. Nie musisz czekać na pierwszą ruję, znaczenie czy inne oznaki dojrzewania, żeby zacząć rozmawiać z lekarzem o terminie. Wybierz lekarza, który ma doświadczenie w kastracji młodych kotów, i ustal z nim plan odpowiedni dla konkretnego zwierzęcia. Weź pod uwagę jego zdrowie, rozwój i ocenę przed znieczuleniem, zamiast zakładać, że każdy maluch musi przejść zabieg dokładnie w tym samym tygodniu. Jeśli lekarz stwierdzi, że potrzebne jest leczenie albo przesunięcie terminu, dopasuj do tego również przeprowadzkę. Nie odbieraj kociaka prosto po zabiegu tylko dlatego, że udało się już wykonać kastrację. Pozwól mu spokojnie dojść do siebie, zgodnie z zaleceniami, i dopiero wtedy dokładaj podróż oraz zmianę domu. Nie musisz organizować mu jednocześnie rozstania z rodziną, znieczulenia, gojenia i poznawania zupełnie obcego miejsca, jeśli możesz rozłożyć te wydarzenia w czasie. Kiedy odbierzesz go już po zakończeniu potrzebnej opieki pooperacyjnej, będziesz mogła skupić się na spokojnym poznawaniu i przyzwyczajaniu do nowego otoczenia. Nadal sprawdzaj dokumentację i zalecenia, bo „po kastracji” nie powinno oznaczać wyłącznie informacji przekazanej przy drzwiach. Masz wiedzieć, jak maluch przeszedł zabieg i czy potrzebuje jeszcze jakiejś kontroli.

Jeśli wcześniej zabrałaś kota i dobrze sobie poradził, nie zakładaj, że każdy następny powinien mieć taki sam początek
Możesz mieć kota, którego odebrałaś w wieku ośmiu tygodni i który wyrósł na spokojne, kontaktowe zwierzę. Nie będę Ci wmawiać, że na pewno ma problem, którego nie zauważasz, bo nie każdy wcześnie oddzielony maluch będzie miał trudności. Na zachowanie wpływa wiele rzeczy i nie da się opisać całego kota wyłącznie wiekiem, w którym opuścił matkę. Nie wyciągaj jednak z własnego dobrego doświadczenia wniosku, że dodatkowy czas z rodziną jest wszystkim kociętom niepotrzebny. Możesz cieszyć się swoją relacją z kotem i jednocześnie przy kolejnym maluchu podjąć inną decyzję. Nie musisz bronić wcześniejszego odbioru po to, żeby udowodnić, że dobrze zajmujesz się zwierzęciem. Nie szukaj też w każdym zachowaniu potwierdzenia, że kiedyś wydarzyło się coś złego. Jeśli Twój kot ssie koc, ugniata albo bardzo lubi leżeć blisko Ciebie, nie odtworzysz na tej podstawie całego jego dzieciństwa. Jeśli gryzie lub ma inne trudności, przyjrzyj się aktualnej sytuacji, zdrowiu i sposobowi kontaktu, zamiast uznać, że wszystko zostało raz na zawsze wyjaśnione zbyt wczesnym rozstaniem.
Jeżeli odebrałaś kota wcześniej, nie cofniesz czasu, ale możesz nadal zapewniać mu dobre życie i pomagać w konkretnych problemach. Kiedy natomiast dopiero planujesz adopcję i masz możliwość wyboru, wykorzystaj wiedzę, którą już masz. Nie potrzebujesz pewności, że wcześniejszy odbiór zaszkodzi, żeby po prostu dać kociakowi więcej czasu.

Jeśli znajdziesz chorego, wychłodzonego albo osieroconego kociaka, pomóż mu od razu
Jeśli znajdziesz malucha bez matki, chorego, wychłodzonego albo znajdującego się w niebezpieczeństwie, nie czekaj, aż skończy 12 tygodni. Zapewnij mu pomoc i skontaktuj się z weterynarzem, bo w takiej sytuacji masz przede wszystkim zadbać o jego życie i zdrowie. Nie zostawiaj potrzebującego zwierzęcia bez opieki tylko dlatego, że w dobrych warunkach powinno jeszcze przebywać z rodziną. Jeżeli maluch wygląda na bezpiecznego i nie wymaga pilnej interwencji, sprawdź również, czy matka nie jest w pobliżu, zamiast uznawać go za osieroconego po kilku minutach obserwacji. Jeśli możesz zabezpieczyć potrzebującą pomocy rodzinę razem, szukaj takiej możliwości i wsparcia osób, które mają doświadczenie z kociętami. Nie zabieraj automatycznie jednego malucha, nie sprawdzając, czy obok nie zostały pozostałe. Kiedy rzeczywiście musisz opiekować się osieroconym kociakiem, zorganizuj najlepsze warunki, jakie jesteś w stanie zapewnić. Jeśli może bezpiecznie wychowywać się z odpowiednio dobranymi kociętami, warto to rozważyć po uwzględnieniu stanu zdrowia wszystkich zwierząt. Jeśli zostaje sam, będziesz musiała szczególnie uważnie zadbać o jego potrzeby, zabawę i sposób kontaktu z Tobą.
Nie obwiniaj się za to, że nie zapewniłaś mu matki, której nie było, albo że zabrałaś go z miejsca, w którym był zagrożony. Nie wykorzystuj jednak takiej historii jako argumentu, że można również wcześniej odbierać zdrowe kocięta z bezpiecznego domu. Kiedy ratujesz malucha, reagujesz na konieczność, a kiedy możesz pozwolić mu dalej spokojnie dorastać przy rodzinie, masz zupełnie inne możliwości.

Jeśli szukasz kociaka, pomyśl o adopcji z mamą albo o dwóch maluchach, które już się znają
Jeśli szukasz kociaka, zapytaj, czy jego mama również potrzebuje domu i czy dobrze czują się razem. Jeżeli widzisz, że szukają wzajemnej bliskości, odpoczywają obok siebie i chętnie utrzymują kontakt, rozważ adopcję obojga. Możesz dać dom dwóm kotom i jednocześnie pozwolić im zachować znajomą relację, zamiast rozdzielać je tylko dlatego, że od początku wyobrażałaś sobie jednego małego kota. Jeśli to Ty opiekujesz się kotką z młodymi i szukasz im domów, obserwuj ich relacje i rozważ wspólną adopcję matki z jednym z kociąt. Nie dobieraj ich wyłącznie na podstawie pokrewieństwa, bo nie każda kotka chce dalej mieszkać z każdym swoim dzieckiem. Jeśli wyraźnie unika malucha i kontakt ją męczy, nie próbuj spełniać własnego pomysłu na szczęśliwą rodzinę kosztem jej spokoju. Podobnie pomyśl o dwóch kociętach, które już się znają i dobrze dogadują, szczególnie jeśli dopiero planujesz przyjęcie pierwszych kotów. Dasz im możliwość dalszej wspólnej zabawy, odpoczynku i codziennych kontaktów z partnerem o podobnych potrzebach. Nie będziesz musiała odpowiadać na każdą próbę kocich zapasów własnymi rękami, a maluch nie zostanie pozbawiony całego znajomego towarzystwa w dniu przeprowadzki.
Nie zakładaj jednak, że weźmiesz dwa koty, postawisz miski i od tej pory same będą się sobą zajmować. Nadal będziesz się z nimi bawić, dbać o zdrowie, obserwować ich relację i zapewniać każdemu możliwość spokojnego jedzenia, odpoczynku oraz korzystania z kuwety. Musisz również uwzględnić koszty opieki nad dwoma zwierzętami, bo wspólna adopcja nie sprawi, że lekarz zacznie przyjmować drugiego kota za sam urok osobisty. Jeśli masz już starszego kota, nie zakładaj z kolei, że każdy kociak automatycznie znajdzie w nim partnera do nieustannej zabawy. Przyjrzyj się potrzebom swojego rezydenta, bo możesz mieć w domu zwierzę, które chce spokojnie spać, a nie wychowywać przybysza skaczącego mu na głowę. Sam fakt, że oba są kotami, nie gwarantuje zgodności charakterów, energii ani oczekiwań wobec wspólnego życia.
Kiedy zdecydujesz się na dwoje kociąt, nadal poczekaj z ich odbiorem, jeśli mogą bezpiecznie zostać przy matce. Nie musisz i nie powinnaś zabierać ich wcześniej tylko dlatego, że pojadą razem, ponieważ obecność rodzeństwa nie zastępuje automatycznie całego dalszego odchowu. Możesz dać im odpowiednio dużo czasu przy rodzinie, a później zabrać zaprzyjaźnioną parę do przygotowanego domu. Jeżeli naprawdę chcesz dobrze zacząć życie z kociakiem, pozwól mu dorastać w swoim tempie, nawet jeśli Ty jesteś już gotowa na jego przyjazd. Poczekaj, zadbaj o dobry odchów i nie oceniaj jego gotowości wyłącznie po tym, czy potrafi opróżnić talerzyk. Będziesz miała jeszcze mnóstwo czasu na wspólną zabawę, spanie i poznawanie jego charakteru, a tych pierwszych tygodni z matką i rodzeństwem nie oddasz mu później żadną liczbą zabawek.

Kiedy zabierasz kociaka, pomyśl również o jego matce, żeby za kilka miesięcy nie szukać domów dla następnego miotu
Jeśli właśnie przyjmujesz pod swój dach kociaka, zadbaj o jego kastrację i nie zostawiaj tego na bliżej nieokreślone „później”, które łatwo przesunąć o kolejny miesiąc, bo przecież kot jest jeszcze mały, nie znaczy i na razie nic się nie dzieje. Jeśli maluch nie przeszedł zabiegu przed adopcją, ustal z weterynarzem odpowiedni termin, zamiast czekać na pierwszą ruję, próby ucieczki albo niespodziankę, której podobno nikt się nie spodziewał. Przede wszystkim jednak zapytaj o jego matkę, bo kiedy Ty będziesz już wybierać imię i pokazywać znajomym zdjęcia nowego domownika, ona może zostać dokładnie w tych samych warunkach, w których za jakiś czas urodzi następne kocięta. Jeżeli zabierzesz jedno dziecko, a nikt nie zainteresuje się kotką, pomożesz temu konkretnemu maluchowi, ale nie zatrzymasz kolejnych porodów i kolejnego rozdawania kotów.
Kiedy rozmawiasz z osobą, od której bierzesz kociaka, zapytaj wprost, czy matka jest już wykastrowana, a jeśli nie, czy ma umówiony zabieg. Nie zatrzymuj się na odpowiedzi, że „będzie zrobiona”, bo bez konkretnego terminu możesz za kilka miesięcy zobaczyć nowe ogłoszenie z tego samego podwórka. Możesz powiedzieć zupełnie normalnie: „Zabiorę malucha, ale co planujesz z jego mamą, żeby nie musiała znowu rodzić?”, a jeśli usłyszysz, że kotka przecież musi mieć dzieci albo że kastracja jest niepotrzebna, spokojnie wyjaśnij, że nie potrzebuje kolejnego miotu do zdrowia ani do szczęścia. Nie musisz wygłaszać wykładu i zasypywać człowieka trudnymi słowami, żeby jasno powiedzieć, że ciąża, poród i karmienie obciążają jej organizm, a znalezienie chętnych na obecne kocięta nie rozwiązuje problemu następnych.
Jeśli usłyszysz, że przeszkodą są pieniądze, transport albo brak wiedzy, gdzie się zgłosić, spróbuj pomóc w tej konkretnej sprawie, zamiast kończyć rozmowę na samym „trzeba wykastrować”. Możesz sprawdzić, czy gmina prowadzi program finansowania zabiegów, zapytać lokalną fundację o dostępne możliwości albo pomóc znaleźć lecznicę i ustalić koszt. Nie obiecuj przy tym, że fundacja na pewno wszystko opłaci, bo za nią również stoją ludzie, ograniczone środki i zwierzęta, które już potrzebują pomocy. Jeśli możesz pomóc w umówieniu wizyty albo przewiezieniu kotki, taka konkretna propozycja bywa więcej warta niż długa internetowa dyskusja, po której wszyscy mają swoje zdanie, a kotka nadal pozostaje niewykastrowana. Termin zabiegu po porodzie ustal z lekarzem, uwzględniając stan matki i potrzeby młodych, zamiast samodzielnie odkładać go do momentu, kiedy „już na pewno będzie można”.
Jeśli dopiero szukasz kota, najlepiej zacznij od fundacji, schroniska albo domu tymczasowego działającego we współpracy z organizacją, która zna swoje zwierzęta i potrafi opowiedzieć Ci o ich zdrowiu, zachowaniu oraz potrzebach. Zapytaj o opiekę weterynaryjną, dokumentację i kastrację, bo sama nazwa fundacji również nie zwalnia Cię z zainteresowania tym, skąd bierzesz zwierzę. Nie kupuj kociaka z przypadkowego ogłoszenia na OLX-ie, Marketplace czy podobnym portalu tylko dlatego, że jest blisko, kosztuje mniej albo ktoś zapewnia Cię, że to ostatni maluch i musisz zdecydować natychmiast. Wzruszające zdjęcie i opis o kochającym domu nie powiedzą Ci, w jakich warunkach żyje matka ani co stanie się z nią po sprzedaży jej dzieci. Jeśli zapłacisz osobie, która rozmnaża koty i na nich zarabia, możesz jednocześnie dać jej powód, żeby powtórzyła to jeszcze raz, nawet jeśli sama będziesz myśleć przede wszystkim o uratowaniu tego jednego kociaka.
Możesz oczywiście uratować kota ze wsi, z gospodarstwa, z działek czy z podwórka, na którym nikt właściwie się nim nie zajmuje, i nie musisz odwracać się od potrzebującego zwierzęcia dlatego, że nie przebywa pod opieką fundacji. Zainteresuj się jednak także tym, co zostanie po Twoim wyjeździe, bo za jednym zabranym maluchem możesz mieć niewykastrowaną matkę, jej siostrę i kolejne koty, których nikt nawet nie policzył. Zapytaj, porozmawiaj i spróbuj skierować opiekunów do pomocy, zamiast uznać, że skoro Twój kot siedzi już bezpiecznie w transporterze, to reszta przestaje mieć znaczenie. Nie bierz przy tym na siebie obowiązku samodzielnego uratowania całej okolicy, ale wykorzystaj kontakt z tym człowiekiem, żeby powiedzieć mu coś, czego być może nikt wcześniej nie wyjaśnił albo czego dotąd wygodnie było nie słyszeć.
Nie zawsze przekonasz kogoś za pierwszym razem i nie zawsze spotkasz się z wdzięcznością, szczególnie jeśli od lat słyszysz w odpowiedzi, że „koty zawsze się rodziły i jakoś było”. Nie musisz jednak potakiwać, żeby zachować spokój, ani udawać, że rozdanie miotu jest wystarczającym sposobem opieki nad kotką. Możesz spokojnie powtórzyć, że chcesz pomóc obecnym kociętom, ale równie ważne jest dla Ciebie, żeby ich matka nie musiała za chwilę przechodzić tego samego. Kiedy pomagasz doprowadzić do jej kastracji, robisz coś również dla niej, a nie tylko dla ludzi, którzy nie będą już musieli pisać następnego ogłoszenia. Daj więc swojemu kociakowi dobry dom, dopilnuj jego zabiegu i nie zapomnij o kotce, która zostaje po drugiej stronie drzwi, bo ona również zasługuje na życie, w którym nie będzie bez końca rodzić, karmić i zaczynać wszystkiego od nowa.
🧡 Martyna
Kocia behawiorystka
Założycielka CatZone - Strefa Kotów
