Wprowadzenie drugiego kota
MS
Wprowadzenie drugiego kota krok po kroku
Decyzja o przygarnięciu drugiego kota najczęściej wynika z dobrych intencji. Jedni chcą uratować kolejne zwierzę, inni marzą o tym, żeby ich kot miał towarzystwo, a jeszcze inni po prostu zakochują się w kolejnym futrzastym pyszczku i nie potrafią powiedzieć „nie”. Samo pojawienie się drugiego kota w domu nie jest jednak najtrudniejszym momentem. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się dopiero wtedy, gdy trzeba sprawić, żeby dwa obce sobie zwierzęta nauczyły się żyć obok siebie w poczuciu bezpieczeństwa.
Niestety wciąż można usłyszeć mnóstwo rad, które bardziej szkodzą, niż pomagają. „Niech same się dogadają”, „muszą ustalić hierarchię”, „jak trochę się pogonią, to nic się nie stanie” albo „zamknij jednego w transporterze, żeby drugi go obwąchał”. Brzmi to prosto, dlatego wiele osób wierzy, że właśnie tak powinno wyglądać pierwsze spotkanie kotów. Problem polega na tym, że koty nie patrzą na świat tak jak my. Nie myślą: „O, nowy kolega”. Dla nich nagła obecność obcego kota na własnym terytorium bardzo często oznacza niepewność, stres i konieczność ciągłego kontrolowania sytuacji.

Na szczęście od wielu lat istnieje metoda, która najlepiej sprawdza się podczas wprowadzania drugiego kota – socjalizacja z izolacją. To właśnie ona daje kotom największą szansę na spokojne poznanie się i zbudowanie dobrej relacji, ponieważ cały proces odbywa się stopniowo, bez pośpiechu i bez zmuszania zwierząt do bezpośredniej konfrontacji, zanim będą na nią gotowe. Nie zmienia się sama metoda, zmienia się jedynie tempo jej realizacji. Jedne koty przejdą przez kolejne kroki stosunkowo szybko, inne będą potrzebowały kilku tygodni, a czasem nawet kilku miesięcy. To całkowicie normalne. Tempo zawsze powinno wyznaczać zachowanie i emocje kotów, a nie cierpliwość opiekuna ani kalendarz.
Pisząc ten artykuł, nie chcę pokazać Ci sposobu na to, żeby po tygodniu oba koty spały razem na jednym legowisku. Takich obietnic nie składa nikt, kto naprawdę rozumie kocie zachowanie. Chcę natomiast przeprowadzić Cię przez cały proces socjalizacji z izolacją, wyjaśnić, dlaczego każdy krok wygląda właśnie w taki sposób i pokazać, co w tym czasie dzieje się w kociej głowie. Kiedy zrozumiesz, jak kot odbiera pojawienie się nowego współlokatora, dużo łatwiej będzie Ci uniknąć błędów, które później prowadzą do konfliktów, problemów z kuwetą, przewlekłego stresu i konieczności rozpoczynania całego procesu od początku.
Moim celem nie jest przekonanie Cię, że wszystkie koty zostaną najlepszymi przyjaciółmi. Niektóre będą razem spały, bawiły się i wzajemnie pielęgnowały futro, inne po prostu nauczą się spokojnie dzielić wspólną przestrzeń. I to również jest sukces. Najważniejsze jest to, żeby oba koty czuły się bezpiecznie we własnym domu, mogły swobodnie korzystać ze wszystkich zasobów i nie żyły w ciągłym napięciu. To właśnie do tego prowadzi prawidłowo przeprowadzona socjalizacja z izolacją.

🏠 Krok pierwszy - własny pokój
Pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić po przywiezieniu nowego kota do domu, jest przygotowanie mu oddzielnego pokoju. I nie, nie jest to kara ani zamykanie kota „w czterech ścianach”. Wręcz przeciwnie. To właśnie ten pokój ma stać się dla niego bezpieczną bazą, w której będzie mógł spokojnie odpocząć po podróży, oswoić się z nowymi zapachami i stopniowo przyzwyczajać do nowego otoczenia, nie martwiąc się jeszcze obecnością rezydenta tuż obok.
W pokoju powinny znaleźć się wszystkie najważniejsze zasoby:
- duża kuweta,
- talerzyk z jedzeniem,
- miska z wodą ustawiona z dala od jedzenia,
- wygodne miejsce do odpoczynku,
- kryjówka
- drapak.
Nie trzeba zastawiać pokoju dziesiątkami zabawek ani kupować nowego wyposażenia. Najważniejsze jest to, żeby kot miał wszystko, czego potrzebuje do spokojnego funkcjonowania i żeby przez pierwsze dni niczego mu nie brakowało.
Najczęściej słyszę wtedy pytanie: „Dlaczego nie mogę od razu wypuścić go na całe mieszkanie?”. Odpowiedź jest bardzo prosta. Nowy kot trafia do zupełnie obcego miejsca, a rezydent nagle wyczuwa na swoim terytorium obecność nieznanego zwierzęcia. Gdy oba koty od razu spotkają się twarzą w twarz, bardzo łatwo o silny stres, który może zaważyć na całym dalszym procesie zapoznawania. Oddzielny pokój daje czas obu kotom. Nowy kot może spokojnie zaaklimatyzować się w nowym domu, a rezydent oswoić się z jego zapachem i obecnością, zanim dojdzie do pierwszego kontaktu.
Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, jak długo kot powinien zostać w swoim pokoju. To nie kalendarz decyduje o przejściu do kolejnego kroku. Jeżeli kot nadal się chowa, nie chce jeść, unika kuwety albo jest wyraźnie zestresowany, oznacza to, że potrzebuje jeszcze czasu. Z kolei kot, który swobodnie chodzi po pokoju, bawi się, korzysta z kuwety, je z apetytem i zachowuje się naturalnie, pokazuje, że zaczyna czuć się bezpiecznie.
Jednym z najczęstszych błędów jest wypuszczanie nowego kota z pokoju tylko dlatego, że miauczy pod drzwiami. Bardzo często nie oznacza to gotowości do spotkania z rezydentem, ale zwykłą ciekawość albo chęć eksplorowania nowego miejsca. To dwie zupełnie różne rzeczy i nie powinny być sygnałem do przyspieszania całego procesu.

👃 Zapach jest ważniejszy niż wzrok
Kiedy nowy kot czuje się już bezpiecznie w swoim pokoju, pora zrobić kolejny krok. Nadal jednak nie otwieramy drzwi i nie pozwalamy kotom się zobaczyć. Zamiast tego zaczynamy wymieniać między nimi zapachy. To właśnie one będą pierwszym "przedstawieniem" kotów, tylko odbędzie się ono w spokojny sposób, bez stresu i bez ryzyka, że któreś z nich poczuje się zagrożone.
Nie trzeba kupować żadnych specjalnych akcesoriów ani wymyślać skomplikowanych sposobów. Wystarczy zamienić między kotami rzeczy, z których korzystają na co dzień. Kocyk, legowisko, mały ręcznik czy materiałowa zabawka w zupełności wystarczą. Bardzo dobrze sprawdza się również delikatne przetarcie policzków jednego kota miękką ściereczką i pozostawienie jej drugiemu kotu. Nie dlatego, żeby od razu ją obwąchał, ale po prostu po to, żeby miał możliwość zapoznania się z nowym zapachem wtedy, kiedy sam będzie miał na to ochotę.
I właśnie to słowo jest tutaj najważniejsze - sam. Nie podsuwaj kotu kocyka pod nos, nie zachęcaj go do wąchania i nie próbuj na siłę zainteresować go zapachem drugiego kota. Połóż przedmiot w pokoju i pozwól mu samodzielnie zdecydować, co z nim zrobi. Jeden kot podejdzie od razu, drugi dopiero po godzinie, a trzeci najpierw go ominie szerokim łukiem i wróci do niego później. Wszystkie te reakcje są całkowicie normalne.
Nie zdziw się również, jeśli na początku pojawi się syczenie. Wielu opiekunów od razu wpada wtedy w panikę i uznaje, że koty na pewno się nie zaakceptują. Tymczasem syczenie bardzo często oznacza jedynie: „To jest dla mnie coś nowego i jeszcze nie wiem, co o tym myśleć”. Znacznie ważniejsze jest to, czy po chwili kot potrafi się uspokoić i wrócić do swoich codziennych zajęć. Właśnie dlatego nie ma tutaj miejsca na pośpiech. Jeżeli obcy zapach nadal wywołuje silne emocje, po prostu daj kotu więcej czasu.
Dlaczego właściwie przykładamy do tego aż tak dużą wagę? Bo dla kota zapach jest znacznie ważniejszy niż obraz. My najpierw chcemy kogoś zobaczyć. Kot najpierw chce go wyczuć. Dzięki temu, zanim dojdzie do pierwszego spotkania, oba zwierzęta zdążą już oswoić się ze swoją obecnością. A im spokojniej przebiegnie ten krok, tym łatwiej będzie przejść do następnego.

🚪 Zamiana pomieszczeń
Jeżeli oba koty spokojnie reagują już na swoje zapachy, można przejść do kolejnego kroku, czyli zamiany pomieszczeń. Nadal jednak koty nie powinny się ze sobą spotkać. Celem tego kroku jest wyłącznie poznanie miejsca, w którym przebywa drugi kot, oraz jeszcze lepsze oswojenie się z jego zapachem.
Nie należy się z tym spieszyć. Do zamiany pomieszczeń przechodzimy dopiero wtedy, kiedy obcy zapach przestaje wywoływać silniejsze emocje. Jeżeli kot potrafi spokojnie obwąchać legowisko, kocyk czy ściereczkę pachnącą drugim kotem, nie syczy, nie ucieka, nie omija ich szerokim łukiem i po chwili po prostu wraca do swoich codziennych zajęć, oznacza to, że zaczyna akceptować obecność nowego zapachu i można pomyśleć o kolejnym kroku.
Sama zamiana pomieszczeń jest bardzo prosta. Najpierw zabezpieczamy rezydenta w innym pokoju, a następnie wypuszczamy nowego kota z jego pokoju, żeby mógł przez chwilę spokojnie poznać pozostałą część mieszkania. W tym samym czasie rezydent może wejść do pokoju nowego kota i zapoznać się z miejscem, w którym od kilku dni przebywa jego przyszły współlokator. Koty nadal się nie widzą i nie mają ze sobą żadnego kontaktu. Nadal poznają się wyłącznie poprzez zapach.
Ten krok daje kotom znacznie więcej informacji niż sama wymiana kocyków czy legowisk. Pokój, w którym drugi kot spędził kilka dni, jest dosłownie wypełniony jego zapachem. Dzięki temu oba koty mogą spokojnie eksplorować nowe miejsce, obwąchać je we własnym tempie i oswoić się z obecnością drugiego zwierzęcia bez dodatkowego stresu związanego z bezpośrednim spotkaniem.
Nie ma znaczenia, ile czasu potrwa taka zamiana. Dla jednego kota wystarczy kilkanaście minut, drugi będzie potrzebował znacznie dłużej. Jak zawsze w socjalizacji z izolacją nie patrzymy na zegarek, tylko na zachowanie kotów. Jeżeli któryś z nich wyraźnie się stresuje, nerwowo krąży po pomieszczeniu albo szuka wyjścia, po prostu skracamy czas i próbujemy ponownie następnego dnia. Nie ma tutaj miejsca na pośpiech, bo każdy spokojnie wykonany krok ułatwia następne.

🎣 Zabawa i smaczki przy zamkniętych drzwiach
Jeżeli koty spokojnie reagują już na swoje zapachy, a zamiana pomieszczeń nie wywołuje u nich większych emocji, można zacząć budować pierwsze pozytywne skojarzenia z obecnością drugiego kota. Nadal jednak nie otwieramy drzwi. Nadal nie chodzi o to, żeby się zobaczyły. Na to przyjdzie czas później.
Najprościej zrobić to podczas krótkiej zabawy albo podając kilka smaczków po obu stronach zamkniętych drzwi. Dzięki temu kot zaczyna kojarzyć obecność drugiego kota z czymś przyjemnym. Nie dlatego, że widzi drugiego kota, ale dlatego, że jego zapach i odgłosy przestają oznaczać coś niepokojącego. Zamiast stresu pojawia się spokojna codzienność.
Bardzo często spotykam się z radą, żeby na tym etapie karmić koty przy drzwiach. Ja tego nie polecam. Jedzenie jest dla kota bardzo ważnym zasobem i nie ma żadnego powodu, żeby od początku budować wokół niego dodatkowe emocje. Nawet koty, które od lat żyją razem, nie powinny być zmuszane do jedzenia obok siebie. Każdy kot powinien mieć własną miskę, własne miejsce do jedzenia i możliwość spokojnego zjedzenia posiłku bez poczucia, że drugi kot za chwilę podejdzie i zajrzy mu do talerza. Znacznie lepiej wykorzystać do tego krótką zabawę albo pojedyncze smaczki, które nie wywołują takiej presji jak cały posiłek.
To również dobry moment, żeby zacząć obserwować zachowanie obu kotów. Jeżeli podczas zabawy albo jedzenia smaczków cały czas nasłuchują, przerywają aktywność, nerwowo patrzą w stronę drzwi albo wyraźnie się spinają, oznacza to, że potrzebują jeszcze trochę czasu. Jeżeli natomiast potrafią spokojnie się bawić, zjeść smaczki i wrócić do swoich zajęć, obecność drugiego kota przestaje być dla nich czymś niezwykłym. I właśnie o to tutaj chodzi.
Pamiętaj też, że nie chodzi o długość takich sesji. Pięć spokojnych minut daje znacznie więcej niż pół godziny spędzonej w napięciu. Lepiej zakończyć zabawę chwilę za wcześnie i zostawić koty z dobrym skojarzeniem, niż czekać do momentu, aż któreś z nich zacznie się denerwować. W socjalizacji z izolacją zawsze staramy się kończyć każdy krok wtedy, kiedy kot nadal czuje się komfortowo, a nie wtedy, kiedy jego cierpliwość właśnie się skończyła.

🚪 Pierwsza szpara
To chyba moment, w którym najwięcej osób popełnia błąd. Koty dobrze reagują na zapachy, spokojnie znoszą zamianę pomieszczeń, więc opiekun myśli: „To już chyba czas otworzyć drzwi trochę szerzej”. Niestety właśnie to „trochę szerzej” bardzo często kończy się pierwszą bójką i koniecznością cofnięcia całego procesu.
Pierwsza szpara w drzwiach naprawdę powinna być niewielka. Mówimy o szczelinie szerokości maksymalnie około jednego centymetra. To wystarczy, żeby koty mogły wsadzić nos, spojrzeć na siebie jednym okiem i zebrać kolejne informacje. Nie chodzi o to, żeby mogły się dotknąć. Wręcz przeciwnie. Szpara musi być na tyle mała, żeby żaden z kotów nie miał możliwości wsunięcia łapy.
To właśnie łapy są tutaj największym problemem. Wystarczy jedno szybkie pacnięcie przez drzwi, jeden pazur albo gwałtowne cofnięcie się któregoś kota i całe spokojnie budowane skojarzenia mogą w jednej chwili zniknąć. Kot nie zapamięta wtedy, że przez kilka dni wszystko przebiegało spokojnie. Zapamięta, że kontakt z drugim kotem zakończył się stresem albo bólem. Tego właśnie chcemy uniknąć.
Pierwsze takie spotkania nie powinny trwać długo. W zupełności wystarczy kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund. Nie chodzi o to, żeby koty godzinami siedziały przy drzwiach i wpatrywały się w siebie. Wręcz przeciwnie. Najlepszym sygnałem jest sytuacja, w której po krótkim zainteresowaniu potrafią odejść, zająć się czymś innym albo wrócić do swoich codziennych zajęć. Jeżeli cały czas siedzą przy drzwiach, wpatrują się w siebie, napinają ciało albo próbują dostać się na drugą stronę, oznacza to, że emocje są jeszcze zbyt duże i lepiej wrócić do wcześniejszych kroków.
Nie przejmuj się również pojedynczym syczeniem. Samo syczenie nie oznacza, że coś poszło źle. To normalny sposób komunikacji i informacja: „To dla mnie trochę za blisko”. Znacznie ważniejsze jest to, czy po chwili kot potrafi się uspokoić i odejść od drzwi. Jeżeli zamiast tego próbuje uderzać łapą, warczy, rzuca się na drzwi albo przez dłuższy czas pozostaje wyraźnie pobudzony, oznacza to, że na ten krok jest jeszcze za wcześnie.
Nie ma również żadnego powodu, żeby z każdym kolejnym dniem robić coraz większą szparę. To bardzo częsty błąd wynikający z pośpiechu. Najpierw koty muszą nauczyć się spokojnie funkcjonować przy szczelinie szerokości jednego centymetra. Dopiero kiedy przez kilka kolejnych sesji nie wywołuje ona u nich większych emocji, można pomyśleć o następnym kroku, czyli kontakcie przez odpowiednio zabezpieczoną siatkę.

🛡️ Siatka
Jeżeli koty spokojnie reagują już na widok siebie przez niewielką szparę w drzwiach, można przejść do kolejnego kroku, czyli kontaktu przez odpowiednio zabezpieczoną siatkę. To właśnie tutaj koty po raz pierwszy mają możliwość swobodnie się obserwować, jednocześnie cały czas pozostając bezpiecznie oddzielone.
Najważniejsze jest jednak to, żeby siatka naprawdę była bezpieczna. Powinna być solidnie zamocowana i na tyle wytrzymała, żeby żaden z kotów nie był w stanie jej przesunąć, przeskoczyć ani rozerwać. Moskitiera przyklejona na taśmę czy cienka firanka absolutnie się do tego nie nadają. Wystarczy chwila nieuwagi i zamiast spokojnego poznawania się będziemy mieli pierwszą bójkę.
Na początku takie spotkania również nie powinny trwać długo. Kilka minut całkowicie wystarczy. Znacznie ważniejsze od czasu jest zachowanie kotów. Jeżeli podchodzą do siatki, spokojnie się obserwują, po chwili odchodzą, zajmują się zabawą, myją się albo kładą odpocząć, oznacza to, że wszystko przebiega w dobrym kierunku. Właśnie o taki efekt chodzi. Obecność drugiego kota ma stawać się czymś zwyczajnym, a nie wydarzeniem dnia.
Nie próbuj zachęcać kotów do podejścia pod samą siatkę. Nie sadzaj ich naprzeciwko siebie i nie czekaj z aparatem na pierwsze dotknięcie noskami. Wbrew pozorom wcale nie o to chodzi. Jeżeli kot woli obserwować drugiego z kilku metrów, pozwól mu na to. Sam zdecyduje, kiedy będzie gotowy podejść bliżej. Zmuszanie go do skracania dystansu może bardzo szybko zniszczyć cały spokój, który udało się wypracować do tej pory.
Dobrze jest również nadal wykorzystywać zabawę i smaczki, ale nie po to, żeby odwracać uwagę od drugiego kota. Ich zadaniem jest budowanie pozytywnych skojarzeń z jego obecnością. Jeżeli kot potrafi spokojnie bawić się kilka metrów od siatki albo zjeść kilka smaczków i wrócić do swoich zajęć, oznacza to, że obecność drugiego kota przestaje być dla niego źródłem silnych emocji.
Po czym poznać, że można wydłużać takie spotkania? Przede wszystkim po zachowaniu kotów. Jeżeli nie siedzą już przy siatce jak zahipnotyzowane, nie wpatrują się w siebie, nie próbują atakować przez siatkę i nie reagują nerwowo na każdy ruch drugiego kota, tylko potrafią normalnie funkcjonować po obu stronach drzwi, można stopniowo wydłużać czas wspólnego przebywania. Czasami dojdzie do tego po dwóch dniach, a czasami dopiero po dwóch tygodniach. I w obu przypadkach będzie to całkowicie prawidłowe.
Dopiero kiedy przez dłuższy czas koty zachowują spokój przy siatce, nie próbują się atakować, potrafią odejść od drzwi i zająć się własnymi sprawami, można pomyśleć o pierwszym spotkaniu bez żadnej bariery. Nie dlatego, że minęło już odpowiednio dużo czasu, ale dlatego, że swoim zachowaniem same pokazują, że są na to gotowe.

🐾 Pierwsze spotkania
To moment, na który większość opiekunów czeka od samego początku. Po kilku tygodniach cierpliwej pracy w końcu przychodzi chwila, kiedy można otworzyć drzwi i pozwolić kotom spotkać się bez żadnej bariery. Tylko że... właśnie tutaj najłatwiej wszystko zepsuć. Bardzo często emocje opiekuna są większe niż emocje samych kotów. Chcemy zobaczyć, jak do siebie podejdą, czy się powąchają, czy od razu się polubią. Tymczasem najlepiej będzie, jeśli... nie wydarzy się nic szczególnego.
Pierwsze spotkanie powinno odbyć się w spokojnym pomieszczeniu, w którym koty mają dużo miejsca i możliwość swobodnego odejścia od siebie. Nie stawiaj ich naprzeciwko siebie, nie próbuj zachęcać do kontaktu i nie czekaj, aż "w końcu się przywitają". Każdy kot powinien mieć możliwość podejścia, wycofania się albo całkowitego zignorowania drugiego. To właśnie możliwość wyboru sprawia, że kot czuje się bezpiecznie.
Bardzo często opiekunowie martwią się, kiedy koty nie podchodzą do siebie od razu. Tymczasem to wcale nie jest zły znak. Jeżeli jeden kot pójdzie napić się wody, drugi wskoczy na drapak, a po chwili każdy zajmie się swoimi sprawami, oznacza to, że obecność drugiego kota nie jest już dla nich najważniejszym wydarzeniem w mieszkaniu. I właśnie o taki efekt chodziło przez cały wcześniejszy proces.
Pierwsze spotkania nie powinny trwać długo. Lepiej zakończyć je po kilku spokojnych minutach niż czekać, aż któreś z kotów zacznie się denerwować. Dzięki temu oba zwierzęta zapamiętają, że wspólne przebywanie było spokojne i bezpieczne. Z każdą kolejną sesją można stopniowo wydłużać wspólny czas, cały czas obserwując zachowanie kotów.
Nie panikuj również, jeśli pojawi się pojedyncze syczenie. Samo syczenie jest normalnym elementem kociej komunikacji i bardzo często oznacza po prostu: „Nie podchodź bliżej, potrzebuję więcej przestrzeni”. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy drugi kot tego sygnału nie respektuje i mimo ostrzeżenia nadal próbuje podejść. Właśnie dlatego podczas pierwszych spotkań opiekun powinien cały czas być w pobliżu i obserwować sytuację.
Najwięcej informacji daje mowa ciała. Jeżeli koty poruszają się swobodnie, nie skradają się do siebie, nie wpatrują się uporczywie, nie blokują przejść i potrafią odwrócić od siebie uwagę, oznacza to, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Jeżeli natomiast zauważysz sztywne ciało, nastroszoną sierść, bardzo szerokie źrenice, intensywne wpatrywanie się, blokowanie drogi albo próby pogoni, nie czekaj, aż sytuacja sama się rozwiąże. Spokojnie zakończ spotkanie i wróć do siatki jeszcze na kilka dni. Cofnięcie się o jeden krok nie jest porażką. Znacznie łatwiej poświęcić kilka dodatkowych dni niż później przez kilka miesięcy naprawiać źle przeprowadzoną socjalizację.
Nie próbuj też przyspieszać wydarzeń tylko dlatego, że pierwsze spotkanie przebiegło spokojnie. To, że koty przez pięć minut tolerowały swoją obecność, nie oznacza jeszcze, że są gotowe spędzić razem cały dzień. Spokój buduje się stopniowo. Im więcej krótkich, pozytywnych spotkań uda się przeprowadzić na początku, tym większa szansa, że z czasem wspólne funkcjonowanie stanie się dla obu kotów czymś zupełnie naturalnym.

🚨 Czego absolutnie nie robić
Przez lata nasłuchałam się tylu „genialnych” pomysłów na zapoznawanie kotów, że spokojnie można byłoby napisać o nich osobną książkę. Co gorsza, wiele z nich nadal jest powielanych na forach internetowych i w mediach społecznościowych, a później trafiają do mnie opiekunowie, którzy próbują odkręcić skutki takich eksperymentów. Jeżeli zależy Ci na spokojnym dokoceniu, tych rzeczy po prostu nie rób.
1. Jednym z najgorszych pomysłów jest zamykanie jednego kota w transporterze i pozwalanie drugiemu, żeby go obwąchiwał. Dla kota siedzącego w transporterze to ogromny stres. Nie ma możliwości odejść, schować się ani zwiększyć dystansu, czyli zrobić dokładnie tego, co kot zrobiłby w naturalnych warunkach. Zamiast spokojnego poznawania pojawia się poczucie uwięzienia i bezradności. Trudno o gorszy początek znajomości.
2. Podobnie wygląda sytuacja z klatkami kennelowymi ustawionymi naprzeciwko siebie. Czasami ktoś tłumaczy, że przecież koty są bezpieczne, bo nie mogą się pogryźć. To prawda, ale bezpieczeństwo fizyczne nie oznacza jeszcze bezpieczeństwa psychicznego. Kot nadal nie ma możliwości wycofania się, schowania ani zakończenia kontaktu, kiedy poczuje się niepewnie. Jest zmuszony patrzeć na drugiego kota, choć wcale nie ma na to ochoty.
3. Nigdy nie trzymaj kota na rękach podczas pierwszych spotkań. To kolejny bardzo popularny pomysł, który zwykle kończy się podrapanym opiekunem. Kot trzymany na rękach traci możliwość normalnej komunikacji i ucieczki. Jeżeli się przestraszy, będzie próbował uwolnić się za wszelką cenę. Dodatkowo obecność człowieka pomiędzy kotami często tylko zwiększa napięcie, zamiast je zmniejszyć.
4. Równie złym pomysłem jest zakładanie kotu szelek i przypinanie go na smyczy podczas pierwszych spotkań. Niektórzy uważają, że dzięki temu będą mieli większą kontrolę nad sytuacją. W rzeczywistości kot traci możliwość wycofania się, zwiększenia dystansu i zakończenia kontaktu, kiedy zaczyna czuć się niepewnie. To dokładnie odwrotność tego, do czego dążymy podczas socjalizacji z izolacją. Kot powinien mieć wybór, czy chce podejść bliżej, czy woli odejść. Odebranie mu tej możliwości nie buduje poczucia bezpieczeństwa, tylko zwiększa stres i frustrację.
5. Nie wypuszczaj też nowego kota od razu na całe mieszkanie z nadzieją, że „jakoś to będzie”. Niestety bardzo często właśnie od tego zaczynają się wszystkie późniejsze problemy. Pierwsze spotkanie ma ogromny wpływ na dalszą relację kotów. Jeżeli od początku będzie kojarzyło się ze stresem, pogonią albo walką, odbudowanie zaufania może zająć naprawdę dużo czasu.
6. Nie zamykaj również kotów razem w jednym pomieszczeniu z myślą, że skoro nie będą miały wyjścia, to w końcu się do siebie przyzwyczają. To nie działa. Kot nie uczy się w ten sposób akceptacji. Uczy się, że nie ma możliwości ucieczki, a to tylko zwiększa stres i może prowadzić do eskalacji konfliktu.
7. Nigdy nie karz kota za syczenie. Syczenie nie jest złośliwością ani próbą dominacji. To normalny element kociej komunikacji i ostrzeżenie, że druga strona znalazła się za blisko. Kot, który syczy, najczęściej próbuje uniknąć konfliktu, a nie go wywołać. Jeżeli zaczniemy go za to karać, nie sprawimy, że nagle polubi drugiego kota. Możemy natomiast doprowadzić do sytuacji, w której przestanie ostrzegać i od razu przejdzie do ataku.
8. Nie zmuszaj kotów do kontaktu. Nie dosadzaj ich do siebie, nie ustawiaj nos w nos, nie zachęcaj do wspólnego leżenia i nie próbuj robić pamiątkowych zdjęć podczas pierwszych spotkań. To, że Tobie wydaje się to urocze, nie oznacza, że koty mają na ten temat takie samo zdanie. Każdy z nich powinien mieć możliwość samodzielnego zdecydowania, jak blisko chce podejść i kiedy ma ochotę zakończyć kontakt. Jeżeli jedynym sposobem na przeprowadzenie spotkania jest unieruchomienie któregoś kota, oznacza to po prostu, że na ten krok jest jeszcze za wcześnie.
9. I na koniec chyba najważniejsza rzecz – nie przyspieszaj całego procesu. To właśnie pośpiech jest najczęstszą przyczyną nieudanych dokoceń. Nie przechodź do kolejnego kroku tylko dlatego, że minęły dwa czy trzy dni albo dlatego, że bardzo chciałabyś mieć ten proces już za sobą. Socjalizacja z izolacją nie ma określonego harmonogramu. To koty swoim zachowaniem pokazują, kiedy są gotowe zrobić kolejny krok. Im uważniej będziesz je obserwować i im więcej cierpliwości im dasz, tym większa szansa, że cała praca zakończy się spokojnym i bezpiecznym wspólnym życiem.

❤️ Na zakończenie
Na koniec chciałabym obalić jeszcze jeden bardzo popularny mit. Dobrze przeprowadzona socjalizacja z izolacją nie kończy się tym, że oba koty śpią wtulone w siebie, wszędzie chodzą razem i przez cały dzień wzajemnie się myją. Oczywiście zdarzają się takie duety i to naprawdę piękny widok, ale nie powinien być celem samym w sobie.
Sukces wygląda zupełnie inaczej. To dwa koty, które czują się bezpiecznie we własnym domu. Potrafią swobodnie mijać się na korytarzu, razem obserwować ptaki za oknem, pobawić się w berka po mieszkaniu albo po prostu leżeć kilka metrów od siebie bez stresu i ciągłego pilnowania, co robi ten drugi. Każdy z nich może mieć swoje ulubione miejsce do spania, własny drapak czy półkę, na której najlepiej odpoczywa. Wiele kotów nigdy nie śpi razem i nie ma w tym absolutnie nic złego.
Tak samo wygląda kwestia jedzenia. Nawet świetnie dogadujące się koty powinny mieć własne miski i spokojnie jeść w oddzielnych miejscach. Jedzenie jest jednym z najważniejszych zasobów i nie ma potrzeby tworzyć wokół niego niepotrzebnej rywalizacji. To, że koty żyją w zgodzie, wcale nie oznacza, że wszystko muszą robić razem.
Po czym więc poznać, że dokocenie zakończyło się sukcesem? Przede wszystkim po codziennym życiu. W domu nie ma ciągłego syczenia, warczenia, napuszonych ogonów, blokowania przejść, pogoni ani wpatrywania się w siebie z napięciem. Koty potrafią normalnie funkcjonować obok siebie, odpoczywać, bawić się i korzystać z całego mieszkania bez ciągłego poczucia zagrożenia. Każdy z nich może być po prostu... kotem.
Pamiętaj też, że relacja między kotami cały czas się rozwija. To, że dziś śpią na dwóch końcach kanapy, nie oznacza, że za pół roku nie będą leżeć obok siebie. Zdarza się również odwrotnie - koty, które początkowo były nierozłączne, z wiekiem zaczynają bardziej cenić własną przestrzeń. To naturalne i nie oznacza, że przestały się lubić.
Najważniejsze jest to, żeby nie porównywać swoich kotów do zdjęć z internetu. Każda para buduje relację na swój sposób. Jeżeli oba koty czują się bezpiecznie, nie żyją w przewlekłym stresie i mogą spokojnie korzystać z domu, osiągnęłaś dokładnie to, o co chodziło od pierwszego dnia socjalizacji z izolacją. A to jest znacznie większy sukces niż dwa koty śpiące razem tylko po to, żeby wyglądało to ładnie na zdjęciu.
🧡 Martyna
Kocia behawiorystka
Założycielka CatZone – Strefa Kotów