Wolontariat dla kotów w Bielsku-Białej

Poza działalnością Cat Zone - Strefa Kotów angażuję się również w wolontariat na rzecz kotów pozostających pod opieką Stowarzyszenia Humanitarno-Ekologicznego „Dla Braci Mniejszych”. Regularnie odwiedzam dom tymczasowy Ósme Niebo, gdzie dwa razy w tygodniu karmię koty, spędzam z nimi czas, bawię się z nimi i wspieram ich socjalizację.

Pomagam także od strony organizacyjnej i promocyjnej - przygotowuję posty adopcyjne, grafiki i treści do social mediów, a także zakładam zbiórki i czuwam nad ich przebiegiem. Na tej stronie pokazuję koty, które poznałam podczas wolontariatu, oraz codzienność pracy na rzecz zwierząt szukających domu.

Koty są dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko częścią pracy — od lat są ważną częścią mojego życia, dlatego możliwość pomagania im, spędzania z nimi czasu i dokładania swojej małej cegiełki do ich lepszego jutra daje mi po prostu ogromnie dużo radości.

❤️ Możesz być ich człowiekiem, nawet jeśli nie możesz zabrać ich do domu

   Nie każdy może adoptować kota. Czasem nie pozwala na to mieszkanie, inne zwierzęta, praca albo zwyczajnie życiowa sytuacja. Ale to wcale nie oznacza, że nie możesz realnie zmienić życia któregoś z nich.

   Wirtualna adopcja to sposób, żeby zostać opiekunem konkretnego kota na odległość. Twoje wsparcie pomaga zapewnić mu jedzenie, żwirek, opiekę weterynaryjną i wszystko to, czego potrzebuje, zanim któregoś dnia pojedzie do swojego prawdziwego domu. 🐾❤️

   Ja znam część tych kotów osobiście. Karmię je, sprzątam po nich, bawię się z nimi, głaszczę je i patrzę, jak z każdym kolejnym dniem coraz bardziej pokazują swoje prawdziwe charaktery. Dlatego za każdym imieniem poniżej widzę nie „kolejnego kota do adopcji”, ale konkretnego małego koteczka na czterech łapach. ❤️

1. Maciek - ten, który potrafi zjeść chyba za dwóch i nadal wyglądać, jakby od tygodnia nie widział jedzenia. 😹 Możesz zostać jego wirtualnym opiekunem tutaj:
👉 Wirtualna adopcja Maćka

2. Kleoś - ten sam, który potrafi usiąść w oknie i patrzeć za człowiekiem tak, że nagle bardzo trudno zamknąć za sobą drzwi. 🥺
👉 Wirtualna adopcja Kleosia

3. Miko - kolejny z chłopaków, których mam ogromną przyjemność poznawać podczas wolontariatu. ❤️
👉 Wirtualna adopcja Miko

4. Czarnulka również czeka na swojego wirtualnego człowieka:
👉 Wirtualna adopcja Czarnulki

5. Romuś także może mieć swojego opiekuna na odległość:
👉 Wirtualna adopcja Romusia

6. I jest jeszcze Mała Kasia - kolejna kocia historia, do której możesz dopisać coś dobrego. ❤️
👉 Wirtualna adopcja Małej Kasi

7. 🐾 Rudy, Romuś i Czarnulka nadal potrzebują naszej pomocy
Ta trójka ma również swoją zbiórkę. Za nimi leczenie, opieka i kolejne wydatki związane z ich utrzymaniem, dlatego każda - nawet naprawdę niewielka - wpłata ma znaczenie. Nie trzeba wpłacać ogromnych kwot. Kilka czy kilkanaście złotych od jednej osoby może wydawać się niewiele, ale kiedy takich osób pojawi się więcej, właśnie z tych małych wpłat powstają pełne miski, kupiony żwirek i opłacone rachunki weterynaryjne. ❤️

👉 Pomóż Rudemu, Romusiowi i Czarnulce - zbiórka na RatujemyZwierzaki.pl

   Czasem nie możemy uratować wszystkich kotów własnymi rękami. Nie możemy wszystkich zabrać do domu. Ale możemy sprawić, że konkretny kot dzisiaj będzie miał co zjeść, dostanie potrzebne leczenie i będzie bezpiecznie czekał na swój dom.

   I właśnie na tym polega pomaganie. Nie zawsze musi być wielkie i spektakularne. Czasami zaczyna się od kilku złotych i jednego kliknięcia. ❤️🐾

   A jeśli zamiast pomagać z daleka masz ochotę samemu skosztować tego kociego raju, skontaktuj się ze Stowarzyszeniem Humanitarno-Ekologicznym „Dla Braci Mniejszych” i umów się na wolontariat. Możliwe skutki uboczne to kocia sierść na ubraniach, przedłużanie wizyty „jeszcze tylko o pięć minut” i bardzo duża niechęć do wychodzenia. 😹❤️

Pierwsza samodzielna wizyta w Ósmym Niebie

  Dzisiaj byłam w fundacji nakarmić koty i w pewnym momencie złapałam się na tym, że rozmawiam z nimi więcej niż normalnie z ludźmi. :)
I chyba nawet rozmowa szła nam lepiej.

  Były trzy kociaki, a wśród nich Maciek. Najmniejszy z całej ekipy, więc oczywiście zgodnie z kocią logiką to właśnie on zarządzał resztą.  
Maciek miał bardzo ważny dzień. Trzeba było sprawdzić każdy kąt, zajrzeć wszędzie, przypilnować większych kotów, zobaczyć, co robię ja i generalnie upewnić się, że fundacja funkcjonuje zgodnie z jego standardami.
Mały kot. Wielkie stanowisko.  

  Jeden z pozostałych kotków natomiast odkrył moje słuchawki, w których leciał Sabaton.   
Najpierw przez kilka minut się o nie ocierał, a później uznał najwyraźniej, że są jego i po prostu się na nich położył.
Na całe dziesięć minut.
Także albo mamy fana metalu, albo właśnie straciłam słuchawki na rzecz kota. Obie wersje są prawdopodobne.  

  No i był jeszcze szaraczek. Kotek, z którym nasze relacje rozwijają się w zawrotnym tempie.
Dzisiaj pozwolił mi się dotknąć. Przez całe trzy sekundy.  Ale trzy sekundy to trzy sekundy. Jeszcze trochę i może przestanie patrzeć na mnie jak na podejrzaną osobę, która zdecydowanie ma złe zamiary.

  I chyba właśnie dlatego polubiłam tam jeździć. To dopiero moja druga wizyta, a pierwsza samodzielna i już wiem, że nie będę się tam nudzić. <3

Wszystkie kotki na zdjęciu są dostępne do adopcji w Bielsku-Białej. W fundacji Dla Braci Mniejszych. Można także napisać do mnie, a pomogę w kontakcie z fundacja. <3

Kotki, które szukają domku!

   Znowu ostatnio trafiłam do mojego małego kociego raju, czyli do domu tymczasowego Ósme Niebo, gdzie czekali na mnie Maciek, Mikołajek i Kleofas. I powiem Ci jedno, człowiek jedzie tam „na chwilę”, a potem orientuje się, że pół czasu spędził na zabawie, drugie pół na głaskaniu, a resztę… no cóż, na zastanawianiu się, czy na pewno da się jeszcze bardziej zakochać w cudzych kotach. 😅❤️

   Maciek jak zwykle miał energii za trzech, Mikołajek czarował swoją mordką, a Kleofas prezentował ten charakterystyczny koci spokój pod tytułem: „tak, możesz mnie podziwiać”. I serio, takie wizyty poprawiają mi humor bardziej niż większość ludzi. Bez obrazy dla ludzi. No dobra, może trochę z obrazą. 😂

   Ale oni nie są jedyni. Pod opieką Stowarzyszenia Humanitarno-Ekologicznego „Dla Braci Mniejszych” czekają też inne cudowne koty, które nadal wypatrują swoich ludzi. Na grafice znajdziesz również Czarnulkę, Romusia i Rudego - każdego innego, każdego wyjątkowego i każdego zasługującego na własny dom. 🐾

   Może właśnie Ty patrzysz teraz na kota, który za jakiś czas będzie spał Ci na poduszce, okupował krzesło, właził w torby, budził o szóstej rano i zachowywał się tak, jakby to on płacił rachunki. Czyli standard. 😄

   Jeśli któryś z nich skradnie Ci serce, odezwij się bezpośrednio do stowarzyszenia Dla Braci Mniejszych w Bielsku-Białej. A jeśli dziś nie możesz adoptować, możesz też po prostu udostępnić ten post. Czasem jedno udostępnienie wystarczy, żeby kot trafił dokładnie do tego człowieka, na którego czeka. ❤️🐈

   Bo serio, dla Ciebie to może być jeden post. Dla któregoś z nich może to być początek domu.

Mała Kasia. Miała być inna kotka. Złapała się ona. I chyba właśnie tak miało być.

   Jechałyśmy z Alą łapać kotkę w ciąży na kastrację aborcyjną. Plan był konkretny, pułapka gotowa, wszystko ustalone. Tylko że koty, jak to koty, mają własny scenariusz. 😅 Zamiast mamy złapała się jej córka - młoda kotka, mająca rok i miesiąc. Skoro już trafiła do nas, zabrałyśmy ją do weterynarza i wtedy okazało się, że ona pomocy naprawdę potrzebuje. Miała świerzb w uszach i zapalenie spojówki w lewym oku. Uszy zostały dokładnie wyczyszczone, kotka została odrobaczona, zaczipowana i wykastrowana. Zrobiono jej również testy FIV i FeLV.

   W kastracji pomogło nam Stowarzyszenie Humanitarno-Ekologiczne „Dla Braci Mniejszych”, od którego dostałyśmy kupon kastracyjny ufundowany przez Schronisko Reksio. Stowarzyszenie pokryło też koszt testów FIV i FeLV i zajmie się badaniem kału w kierunku giardii oraz innych pasożytów. My z Alą pokryłyśmy koszty transportu i leczenia.

   Na razie mała zamieszkała u mnie. Jej apartamentem jest łazienka - mało luksusowo, ale bezpiecznie, bo mam w domu dwie własne kotki i nie mogę ryzykować zakażenia. Przez najbliższy tydzień będzie dostawała leki i dochodziła do siebie, a później czekają ją kolejne badania.

   I muszę powiedzieć jedno: to jest niezwykle delikatna kotka. Bardzo spokojna, cicha, wręcz wycofana. Można ją wziąć na ręce, przytulić, pogłaskać, a podawanie leków jest wręcz niewiarygodnie spokojne. Chyba nigdy wcześniej nie miałam kota, przy którym leczenie byłoby aż tak łagodne i bezproblemowe. ❤️Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i wyniki będą dobre, koteczka pojedzie do domu tymczasowego Ósme Niebo.

   I tu zaczyna się kolejny etap. Razem ze Stowarzyszeniem Dla Braci Mniejszych będziemy szukać jej domu stałego. Ja również będę w to zaangażowana - przygotuję posty i materiały adopcyjne, a ponieważ regularnie jeżdżę do Ósmego Nieba karmić koty i spędzać z nimi czas, będę mogła widywać ją dwa razy w tygodniu i obserwować, jak się otwiera i dochodzi do siebie. To naprawdę jedna z tych historii, które pokazują, jak wiele może zmienić wspólne działanie kilku osób.

Jedna przypadkowo złapana kotka dostała leczenie, kastrację, opiekę, bezpieczne miejsce i realną szansę na własny dom.

I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham to robić. 🐾❤️

Dzień pełen kocich szaleństw… i jedno trudne pożegnanie ❤️

   Dzisiejsza wizyta w DT „Ósme Niebo” miała trwać trochę krócej. Miała. 😅 Chłopaki jednak skutecznie pokrzyżowali mi plany. Maciek, Miko i Kleoś byli dziś niesamowicie rozbrykani: bieganie, skakanie, gonitwy i zabawa praktycznie bez końca. Patrzenie na nich, kiedy mogą po prostu być kotami, bawić się i cieszyć swoim dniem, daje naprawdę ogromną radość. Maciek oczywiście pozostał Maćkiem i pojadł chyba za dwóch. 😹❤️

   Wizyta przedłużyła mi się o dobre pół godziny, bo jak tu się od nich oderwać? A potem przyszło pożegnanie. Kiedy już wychodziłam, Kleoś usiadł przy oknie i patrzył za mną, jak odchodzę. I właśnie takie chwile są chyba najtrudniejsze. Człowiek wie, że koty zostają bezpieczne, zaopiekowane i kochane, a mimo wszystko najchętniej zawróciłby jeszcze na „pięć minut”. Tylko że w moim przypadku te pięć minut prawdopodobnie znowu zamieniłoby się w pół godziny. ❤️

   Dzisiaj pojawiła się też maleńka trikolorka. 🥺 To jeszcze naprawdę malutka dziewczynka. Na razie przebywa pod opieką weterynaryjną, gdzie ma wykonywane potrzebne badania i jest dokładnie sprawdzana jej kondycja. Kiedy tylko będzie gotowa, zaczniemy szukać dla niej domu tymczasowego, a później najlepszego domu stałego.

   Malutka nie ma jeszcze nawet imienia. 🐾 Dlatego na profilu facebookowym Stowarzyszenia Humanitarno-Ekologicznego „Dla Braci Mniejszych” odbędzie się konkurs, w którym będzie można zaproponować dla niej imię. Może właśnie któreś z nich zostanie z tą małą kruszynką na całe życie. ❤️

   Tak wyglądają moje dni wolontariatu - trochę sprzątania i karmienia, mnóstwo zabawy, pełne brzuchy, mruczenie, przytulanie… i czasem kot siedzący w oknie, który sprawia, że wychodzenie staje się zdecydowanie trudniejsze, niż powinno. 🥺🐾

   Jeśli Ty też chcesz choć na chwilę skosztować tego kociego raju, skontaktuj się ze Stowarzyszeniem „Dla Braci Mniejszych” i umów się na wolontariat. ❤️🐾

Dzisiaj wydarzyło się coś naprawdę pięknego. ❤️

   W ramach mojego wolontariatu w Stowarzyszeniu Humanitarno-Ekologicznym "Dla Braci Mniejszych" miałam okazję spotkać się z grupą przedszkolaków i porozmawiać z nimi o kotach: o tym, jak je rozumieć, jak szanować ich granice i jak prawidłowo się z nimi obchodzić. Rozmawialiśmy między innymi o tym, jak delikatnie dotykać kota, jak bezpiecznie go podnosić, kiedy lepiej zostawić go w spokoju i po czym możemy poznać, że kot nie chce kontaktu.

   Dzieci dowiedziały się również, dlaczego kot nie powinien nosić obroży, obroży z dzwonkiem oraz dlaczego nie powinno się go ubierać. Kot nie jest zabawką ani ozdobą. Nie jest choinką świąteczną, którą trzeba czymś obwieszać. Ma swoją sierść, swoje potrzeby i swoje granice, a naszym zadaniem jest je szanować.

   Opowiedziałam im też, kim jest behawiorysta kotów, czym się zajmuje i dlaczego zachowanie kota zawsze warto próbować zrozumieć, zamiast przypisywać mu złośliwość czy "niegrzeczność". Za zmianą zachowania może stać stres, lęk, niezaspokojone potrzeby, a czasami również ból, dlatego zawsze trzeba patrzeć na kota całościowo.

   Najpiękniejsze w tym wszystkim były jednak same dzieci. ❤️ Ich ciekawość, pytania, podniesione ręce, odpowiedzi i ogromne zaangażowanie. Były szczęśliwe, zainteresowane i naprawdę chciały wiedzieć więcej. Dla mnie było to niesamowite uczucie - móc przekazać im swoją wiedzę i pokazać, że kot jest żywą istotą, która czuje, komunikuje się z nami i ma prawo powiedzieć "nie".

   Wierzę, że właśnie od takich spotkań zaczyna się coś bardzo ważnego - edukowanie nowego pokolenia ludzi, którzy będą bardziej świadomi, empatyczni i uważni na potrzeby zwierząt. Jeżeli choć jedno z tych dzieci wróci do domu i powie: "Kota nie wolno ciągnąć", "Kot może nie chcieć być brany na ręce" albo "Kota nie trzeba ubierać", to znaczy, że ta wiedza poszła dalej. ❤️

I właśnie dla takich chwil warto edukować.