Jak przygotować kota do przeprowadzki?
MS
Jak przygotować kota do przeprowadzki?
Moja 30-godzinna podróż z kotami z Manchesteru do Bielska-Białej
Przeprowadzka jest stresująca dla większości ludzi, ale człowiek przynajmniej wie, dlaczego całe mieszkanie nagle znika w kartonach. Kot nie dostał planu podróży, nie wie, dokąd jedzie i nikt nie zapytał go, czy odpowiada mu nowy rozkład pomieszczeń. Widzi tylko, że jego terytorium stopniowo się zmienia, znajome przedmioty znikają, pojawiają się obce zapachy, a opiekun zachowuje się inaczej niż zwykle. Moja przeprowadzka była dość ekstremalnym przykładem, ponieważ jechałam z kotami z Manchesteru do Bielska-Białej. Podróż trwała około 30 godzin, obejmowała jazdę busem, przeprawę promową, postoje, sztorm i niespodziewane towarzystwo psa, którego firma transportowa postanowiła nam dokoptować po drodze. Najwyraźniej sama podróż przez pół Europy była zbyt mało interesująca.
Jestem behawiorystką i wiedziałam, jak przygotować koty do przeprowadzki. Moje koty znały samochód, transportery, szelki i różne zmiany w otoczeniu, ale nigdy wcześniej nie spędziły 30 godzin w podróży. Nie zakładałam więc, że skoro potrafią przejechać krótki odcinek, to równie dobrze zniosą bus, prom, sztorm, postoje i nowe mieszkanie. Całe przygotowanie zaczęłam sześć tygodni przed wyjazdem. Nie da się całkowicie usunąć stresu z tak dużej zmiany, ale można zrobić bardzo dużo, żeby kot nie stracił jednocześnie terytorium, rutyny, znajomych zapachów i poczucia bezpieczeństwa.
Dlaczego przeprowadzka jest trudna dla kota?
Kot buduje poczucie bezpieczeństwa na przewidywalności. Zna swoje terytorium, wie, gdzie stoją kuwety, z którego drapaka najlepiej obserwuje pokój, gdzie może się schować i o której godzinie dostaje jedzenie. Mieszkanie jest także wypełnione jego zapachem. Kot zostawia go podczas ocierania się, spania, chodzenia, korzystania z drapaków i codziennego przebywania w danym miejscu. Dla człowieka stary koc może być tylko starym kocem. Dla kota jest częścią mapy bezpiecznego terytorium.
Podczas przeprowadzki ta mapa zaczyna znikać. Pojawiają się kartony, torby, folia, przesuwane meble, hałas oraz obcy ludzie. Znikają kolejne przedmioty, a razem z nimi znajome punkty i oznaczenia zapachowe. Kot nie wie, że jego drapak został rozłożony tylko po to, żeby kilka dni później pojawić się w nowym salonie. Z jego perspektywy drapak po prostu zniknął. Dlatego stres zaczyna się często na długo przed wejściem do transportera.
Moich kotów nie stresowały kartony ani torby, ponieważ prowadziłyśmy dom tymczasowy. W naszym otoczeniu regularnie pojawiały się nowe przedmioty, transportery, paczki i różne zapachy. Kolejne pudło nie było dla nich zapowiedzią katastrofy. Kot, który przez lata mieszkał w bardzo spokojnym i niezmiennym otoczeniu, może jednak zareagować inaczej. Daj mu czas na oglądanie i obwąchiwanie rzeczy przeprowadzkowych. Nie odganiaj go od każdego pudełka tylko dlatego, że zostawi kilka włosów na pakowanych ubraniach. W ten sposób zbiera informacje i stopniowo oswaja się ze zmianą.

Przygotowania kilka tygodni przed przeprowadzką
U mnie torby, kartony i materiały do pakowania pojawiły się około sześciu tygodni przed wyjazdem. Właściwe pakowanie zaczęłam cztery tygodnie wcześniej. Najpierw chowałam ubrania i rzeczy, których nie używałam na co dzień. Mieszkanie zmieniało się stopniowo, więc koty mogły przyzwyczajać się do każdego kolejnego etapu. Nie obudziły się pewnego ranka w niemal pustym domu, w którym człowiek biega w panice z taśmą klejącą przyklejoną do rękawa.
Pakowanie rozłożone na kilka tygodni pozwala zachować kotu część normalnego otoczenia. Nie składaj wszystkich drapaków jednego dnia, nie zabieraj jednocześnie każdego legowiska i nie pakuj wszystkich zabawek na dno pierwszego kartonu. Jeśli rozkładasz duży drapak, pozostaw kotu mniejszy. Jeśli pakujesz rzeczy z jednego pokoju, zachowaj jego miejsca odpoczynku w drugim. Stopniowe zmiany są łatwiejsze do zaakceptowania niż nagłe zniknięcie całego terytorium.
Przez cały czas utrzymywałam normalną rutynę. Koty dostawały jedzenie o znanych porach, nadal miały czas na zabawę, kontakt i odpoczynek. Przygotowania do przeprowadzki są dla człowieka męczące, ale dla kota regularny posiłek czy wieczorna zabawa są informacją, że mimo zmian część świata nadal działa według tych samych zasad. Kartony mogą stać pod ścianą, ale kolacja nadal pojawia się o właściwej porze.
Wcześniej podłączyłam również dyfuzor z feromonami. U mnie takie dyfuzory pojawiają się często ze względu na prowadzenie domu tymczasowego, więc koty znały je już wcześniej. Feromony nie zastąpią przygotowania środowiska, nie naprawią źle zabezpieczonego transportera i nie sprawią, że kot nagle pokocha 30 godzin w busie. Mogą jednak wspierać jego poczucie bezpieczeństwa w okresie intensywnych zmian.

Wizyta u weterynarza, dokumenty, mikroczip i leki
Sześć tygodni przed przeprowadzką pojechałam z kotami do weterynarza. Wyjeżdżałyśmy z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej, więc musiałam sprawdzić szczepienia przeciwko wściekliźnie, mikroczipy i całą dokumentację. Takich rzeczy nie zostawia się na ostatni tydzień, ponieważ po pierwszym szczepieniu przeciwko wściekliźnie może obowiązywać okres oczekiwania, a przygotowanie niektórych dokumentów i badań trwa.
Przed podróżą trzeba sprawdzić aktualne przepisy kraju wyjazdu, kraju docelowego i wszystkich państw, przez które przejeżdżamy. Dotyczy to także regionów autonomicznych oraz wymagań konkretnego przewoźnika, promu lub linii lotniczej. Nawet podróż między dwoma państwami Unii Europejskiej nie oznacza, że można po prostu włożyć kota do transportera i ruszyć bez dokumentów, bo Unia to przecież prawie jeden kraj. Nie, przy podróżowaniu ze zwierzętami to tak nie działa. Obowiązują wspólne regulacje, ale państwa i poszczególne terytoria mogą mieć dodatkowe wymagania oraz różne zasady w określonych sytuacjach.
Informacji szukaj na aktualnych stronach rządowych każdego kraju znajdującego się na trasie. Sprawdź je odpowiednio wcześnie, a potem zrób to ponownie krótko przed wyjazdem. Przepisy mogą się zmienić. Dotyczy to także podróży z Polski do Holandii, z Niemiec do Hiszpanii albo w drugą stronę, a nie tylko wyjazdu poza Unię. Dokumenty kota muszą być prawidłowe na całej trasie, nie tylko w miejscu, z którego wyjeżdżasz i do którego ostatecznie zmierzasz.
Podczas naszej kontroli okazało się, że weterynarz wpisał jednemu z kotów niewłaściwą datę urodzenia w portalu z danymi. Była to zwykła literówka, ale dane nie zgadzały się z książeczką i stanem faktycznym. Udało się je poprawić przed podróżą. Gdybym tego nie sprawdziła, problem mógłby wyjść dopiero podczas kontroli, a granica to kiepskie miejsce na odkrywanie, że według jednego dokumentu kot urodził się kiedy indziej niż według drugiego. Nie wystarczy wiedzieć, że kot ma mikroczip. Poproś o jego odczytanie, porównaj numer z dokumentami i sprawdź dane zapisane w odpowiedniej bazie. Upewnij się, że zgadzają się dane kota i dane kontaktowe opiekuna. Mikroczip z nieaktualnym numerem telefonu albo błędnymi informacjami nie spełnia swojej funkcji tak, jak powinien.
Podczas wizyty powiedziałam weterynarzowi, że koty czeka około 30 godzin w podróży. Potrafiły jeździć samochodem, ale nigdy nie odbyły tak długiej trasy. Uzgodniłam więc możliwość podania gabapentyny. Przed wyjazdem trzeba omówić z lekarzem stan zdrowia kota, leki przyjmowane na stałe, lek uspokajający lub przeciwlękowy oraz możliwość choroby lokomocyjnej. Jeśli podróż obejmuje prom, zapytaj również o chorobę morską. Kot może dobrze znosić samochód, a źle zareagować na kołysanie statku.
Lek uspokajający musi być dobrany przez weterynarza do konkretnego kota. Kiedy jednak podczas ekstremalnej podróży do zamkniętego pojazdu ma dołączyć obcy pies albo obcy kot, nie czekamy, aż nasz kot znajdzie się w stanie silnego stresu. Sam zapach nieznanego zwierzęcia może wywołać reakcję lękową. Jeśli lekarz przygotował wcześniej plan farmakologiczny, zalecony lek trzeba podać odpowiednio wcześnie. Gabapentyna nie jest magiczną różdżką i nie zaczyna działać sekundę po połknięciu. Podana dopiero wtedy, gdy kot jest już przerażony, nie cofnie natychmiast całej reakcji stresowej.

Oswajanie kota z transporterem
U mnie transporter stoi przez cały czas i działa również jako legowisko. Koty mogą do niego wchodzić, spać w nim, chować się i wychodzić, kiedy mają ochotę. Dzięki temu transporter jest częścią mieszkania, a nie przedmiotem, który pojawia się wyłącznie przed wizytą u weterynarza albo innym nieprzyjemnym wydarzeniem.
Jeśli wyciągasz transporter z piwnicy pięć minut przed wyjazdem, kot szybko uczy się prostego związku. Pojawiło się plastikowe pudło, za chwilę stanie się coś strasznego. Następnym razem sam jego widok wystarczy, żeby kot schował się za szafą, a ty rozpoczęła rozmowę z ogonem wystającym spod mebla. Transporter stojący na co dzień traci taką zapowiedź. Pachnie domem, kotem i znajomym kocem, więc może stać się jego bezpieczną bazą także podczas podróży.
Jeżeli twój kot nie zna transportera, postaw go w mieszkaniu kilka tygodni przed przeprowadzką. Otwórz drzwiczki, włóż do środka używany koc i pozwól kotu samodzielnie go obejrzeć. Możesz podawać w nim smakołyki albo bawić się w jego pobliżu. Kiedy kot swobodnie wchodzi do środka, zacznij na krótko zamykać drzwiczki. Później podnieś transporter, przejdź z nim kilka kroków i ponownie go otwórz. Następne etapy to wyjście na klatkę schodową i krótkie przejazdy. Nie przechodź od otwartego transportera w salonie bezpośrednio do wielogodzinnej podróży.
Transporter powinien być dopasowany do wielkości kota. Zwierzę musi móc wygodnie leżeć, siedzieć i zmienić pozycję, ale nie potrzebuje klatki wielkości małego mieszkania. Nie polecam przewożenia kota w dużej klatce kennelowej. Podczas gwałtownego hamowania lub wypadku kot może zostać rzucony po jej wnętrzu jak piłeczka pingpongowa. Większa przestrzeń nie zawsze oznacza większe bezpieczeństwo.
Szelki przed długą podróżą
Przy krótkiej przeprowadzce, kiedy kot jedzie kilkanaście lub kilkadziesiąt minut, zazwyczaj wystarczy zamknięty transporter. Przy 30-godzinnej trasie sytuacja wygląda inaczej. Kot może potrzebować skorzystania z kuwety, zjedzenia, napicia się i zmiany pozycji. Dlatego moje koty zostały wcześniej przyzwyczajone do szelek i smyczy. Nie zakładaj kotu szelek pierwszy raz na parkingu przy autostradzie. Spanikiwany kot potrafi wycofać się nawet z modelu, który chwilę wcześniej wyglądał na idealnie dopasowany. Nauka zaczyna się w domu. Najpierw kot poznaje same szelki, później nosi je przez krótki czas, następnie uczy się swobodnie w nich poruszać i chodzić na smyczy. Trzeba też sprawdzić, czy podczas cofania nie potrafi się z nich wysunąć.
Moje koty miały w busie dwa siedzenia. Na jednym znajdował się piętrowy transporter, a na drugim koszyk do przewożenia zwierząt. Koty były przypięte za szelki specjalnymi pasami dla zwierząt, dzięki czemu mogły poruszać się w granicach własnych siedzeń, wejść do transportera albo położyć się w koszyku, ale nie chodziły swobodnie po całym samochodzie. Smyczy ani pasa nigdy nie przypinamy do obroży. Nagłe szarpnięcie może uszkodzić szyję kota, dlatego zapięcie łączymy z dobrze dopasowanymi szelkami.

Bezpieczna baza w starym mieszkaniu
Jeszcze przed dniem wyprowadzki przygotowałam kotom oddzielny pokój. Opróżniłam go wcześniej i ustawiłam tam kuwetę, żeby znały jej położenie i mogły przyzwyczaić się do tego pomieszczenia. Umieściłam tam również najmniejszy drapak, ponieważ pozostałe zostały już rozłożone do transportu. Koty miały czas, żeby wejść do pokoju, odpocząć, zostawić własny zapach i zacząć traktować go jak normalną część terytorium. Bezpieczna baza nie powstaje automatycznie tylko dlatego, że zamkniesz kota w pustym pokoju i nazwiesz go bezpiecznym. Pomieszczenie trzeba przygotować wcześniej. Powinny znaleźć się tam kuweta ze znanym żwirkiem, woda, jedzenie, transporter, kryjówka, używany koc, legowisko i drapak, jeśli nie został jeszcze spakowany. W dniu przeprowadzki drzwi pozostają zamknięte, a każda osoba wynosząca rzeczy musi wiedzieć, że w środku są koty. Możesz umieścić na drzwiach dużą kartkę z zakazem wchodzenia. Nie zakładaj, że wszyscy zapamiętają ustne ostrzeżenie przekazane w chwili, gdy przez korytarz przechodzi sofa.

Nie pierz zapachu starego domu
Przed przeprowadzką nie prałam kocich legowisk, koców ani pościeli, którą chciałam zabrać. Pakowałam rzeczy używane, pachnące kotami i mną. Zabrałam nawet kilka noszonych koszulek, żeby w nowym mieszkaniu znalazło się jak najwięcej znajomych zapachów. Jeśli koniecznie chcesz zmienić pościel przed wyjazdem, zrób to dwa dni wcześniej i zachowaj tę używaną. Nie pierz jej i nie chowaj na dnie bagażu, do którego dotrzesz za tydzień. Przewoziłam tekstylia w workach próżniowych, ponieważ po odessaniu powietrza zajmowały mniej miejsca. Nadal były jednak używane. Sprzedałam wiele własnych przedmiotów, których nie chciałam zabierać, ale zależało mi na przewiezieniu wszystkich rzeczy kotów. Stare drapaki, kuwety, legowiska i koce może nie wyglądały jak wyposażenie z katalogu, ale tworzyły ich terytorium.
Nie funduj kotu całkowicie nowego życia tylko dlatego, że przeprowadzasz się do nowego mieszkania. Nowa kuweta, nowy drapak, nowe legowisko i świeżo wyprane koce mogą ładnie wyglądać, ale dla kota oznaczają utratę kolejnych znajomych zapachów dokładnie wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebuje. Używane rzeczy pomagają przenieść część starego terytorium do nowego domu.

Co trzeba mieć pod ręką?
Rzeczy potrzebnych kotu nie pakuj do przypadkowego kartonu jadącego pod stertą mebli. Przygotuj oddzielny bagaż, który przez całą podróż pozostanie dostępny. Nie chodzi o kupowanie specjalnej przeprowadzkowej wyprawki. Chodzi o to, żebyś w środku nocy nie szukała leku, ręcznika albo żwirku na dnie busa.
Pod ręką powinny znajdować się:
- karma i ulubione smakołyki,
- woda i miski,
- leki przyjmowane na stałe,
- zalecone przez weterynarza leki uspokajające,
- leki na chorobę lokomocyjną lub morską, jeśli zostały zalecone,
- dokumenty kota,
- mała przenośna kuweta ze znanym żwirkiem,
- szelki, smycz i pas samochodowy, jeśli kot został do nich przyzwyczajony,
- ręczniki, podkłady i środki potrzebne do sprzątania,
- używany koc lub posłanie,
- środki szybkiego do sprzątania (neutralny i bezzapachowy płyn, ścierki, ręczniki papierowe, worki na śmieci i woreczki na odchody),
- dodatkowe zabezpieczenie transportera.
Moja podróżna kuweta była zamykanym pudełkiem na przybory biurowe o wymiarach około 25 na 35 centymetrów. Nie zajmowała dużo miejsca, można ją było szczelnie zamknąć, a żwirek pozostawał w środku przez całą podróż. Nie potrzebujesz wielkiej kuwety. Potrzebujesz bezpiecznego i znanego kotu podłoża, do którego może uzyskać dostęp podczas dłuższego postoju.
Dzień wyjazdu i ostatnie chwile w mieszkaniu
W dniu przeprowadzki kot powinien pozostać w przygotowanej bazie do samego końca. Najpierw wynosimy meble, kartony i pozostałe rzeczy. Dopiero kiedy samochód jest załadowany i naprawdę można odjechać, zabieramy z pokoju kuwetę, drapak oraz pozostałe wyposażenie. Następnie wkładamy kota do transportera, przenosimy go do kabiny pasażerskiej, sprawdzamy zamknięcie i mocowanie pasami, po czym ruszamy. Nie ma powodu, żeby kot siedział dwie godziny w transporterze w zaparkowanym samochodzie, podczas gdy ktoś nadal zastanawia się, jak zmieścić ostatnią szafkę. Kot wyjeżdża ostatni, żeby spędził możliwie mało czasu zamknięty w transporterze i stojącym pojeździe. Bezpieczeństwo sprawdzamy po umieszczeniu go w samochodzie. Transporter musi być prawidłowo zamknięty i przypięty tak, żeby nie przesuwał się podczas skręcania oraz hamowania.
Kot zawsze jedzie w przestrzeni pasażerskiej razem z ludźmi. Nigdy nie umieszczamy go na pace busa przeprowadzkowego między meblami, pudłami i sprzętem. W przestrzeni ładunkowej nie widzisz jego stanu, nie kontrolujesz temperatury, nie zauważysz wymiotów, problemów z oddychaniem ani poluzowania transportera. Paka jest miejscem dla kartonów i komody. Kot, bez względu na swoją opinię o całym przedsięwzięciu, komodą nie jest.

Podróż samochodem albo busem
W samochodzie transporter trzeba przymocować pasami. Nie stawiamy go luzem na siedzeniu ani pomiędzy bagażami. Kot może podróżować również zabezpieczony dobrze dopasowanymi szelkami i specjalnym pasem dla zwierząt, ale tylko wtedy, gdy zna takie rozwiązanie i był do niego wcześniej przygotowany.
W naszym busie transporter mógł pozostać otwarty, ponieważ koty były przypięte pasami do szelek i poruszały się tylko w granicach swoich siedzeń. Transporter pełnił funkcję bezpiecznej bazy. Koty same wybierały, czy chcą w nim spać, czy położyć się w koszyku. Nie oznacza to, że każdy opiekun powinien po prostu otworzyć transporter podczas jazdy. Jeśli kot nie zna szelek, nie jest prawidłowo przypięty albo może dostać się w okolice kierowcy, transporter pozostaje zamknięty. Kot pod pedałem hamulca nie jest elementem planu podróży. Nawet przypięty kot nie powinien mieć możliwości wydostania się przez otwarte okno lub drzwi. Szelki, pas albo karabińczyk mogą się poluzować lub uszkodzić. Zabezpieczenie musi działać także wtedy, gdy wydarzy się coś nagłego, a nie tylko wtedy, gdy wszyscy spokojnie siedzą na swoich miejscach.

Postoje podczas długiej podróży
Nasze postoje były z góry zaplanowane przez firmę transportową, ale starałam się wybierać miejsca odpowiednie dla kotów. Jeśli zatrzymywaliśmy się przy restauracji, szukałam najdalszej i najspokojniejszej części parkingu, najlepiej z dala od wejścia, samochodów oraz spacerujących psów. Kot zawsze opuszczał busa w zamkniętym transporterze. Nie wynosiłam go na rękach, nawet jeśli miał na sobie szelki.
Dopiero w spokojnym miejscu stawiałam transporter, przygotowywałam kuwetę i otwierałam drzwiczki. Kot sam decydował, czy chce wyjść, rozprostować ciało, zjeść albo skorzystać z kuwety. Nie wyciągałam go i nie stawiałam na ziemi tylko dlatego, że zgodnie z moim planem właśnie nadeszła pora toalety. Na długiej trasie kot musi mieć możliwość załatwienia potrzeb, ale nie każdy skorzysta z niej podczas każdego postoju. Jeśli woli pozostać w bezpiecznym transporterze, nie zmuszamy go do spacerowania.
Podróż promem i choroba morska
Podczas przeprawy promowej koty mogły wyjść z transporterów, zmienić pozycję, skorzystać z kuwety i zjeść. Przed wejściem na prom, w środku nocy, zabrałam je także na spacernik dla zwierząt. Nie było tam innych zwierząt, ale panował sztorm i wiało tak mocno, że musiałam trzymać transporter, żeby nie odleciał. Kotów na szczęście również nie odwiało.
Przed zakupem biletu trzeba sprawdzić zasady przewozu zwierząt przez konkretną linię promową. Niektóre pozwalają zabrać kota do wybranej kabiny, inne wymagają pozostawienia zwierzęcia w samochodzie albo umieszczenia go w pokładowym kennelu. Trzeba wiedzieć, gdzie dokładnie kot spędzi przeprawę, czy będziesz mieć do niego dostęp i w jakich warunkach będzie przebywał.
Moje koty wcześniej dobrze znosiły jazdę samochodem, ale kołysanie promu wywołało chorobę morską. Nie miałyśmy odpowiedniego leku, ponieważ nawet weterynarz nie zwrócił mi wcześniej uwagi na taką możliwość. Na szczęście miałam ręczniki, podkłady i wszystko, czego potrzebowałam do sprzątania. Kot może zwymiotować, dostać biegunki albo zabrudzić transporter nawet wtedy, gdy nigdy wcześniej mu się to nie zdarzyło. W podróży lepiej mieć możliwość szybkiego posprzątania niż siedzieć przez kolejne kilkanaście godzin i kontemplować zapach własnego niedopatrzenia.
Pies, którego nie miało być, i gabapentyna
Do przeprawy promowej moje koty nie dostały gabapentyny. Radziły sobie dobrze, więc nie podawałam jej bez potrzeby. Sytuacja zmieniła się po zejściu z promu we Francji, kiedy firma transportowa dokoptowała do naszego busa kobietę z psem. Nie zamierzałam czekać, aż koty zobaczą obcego psa z bliska i dopiero wtedy zaczną się stresować. Sam zapach nowego zwierzęcia w zamkniętym pojeździe mógł wywołać napięcie, dlatego podałam im wcześniej uzgodnioną z weterynarzem gabapentynę, zanim doszło do bezpośredniego kontaktu z tym bodźcem.
Przy tak ekstremalnych warunkach kot powinien dostać wcześniej przygotowane farmakologiczne wsparcie zawczasu, a nie dopiero wtedy, gdy jest już przerażony. Dotyczy to pojawienia się obcego psa, ale również nieznanego kota. Gabapentyna potrzebuje czasu, żeby zacząć działać. Nie uspokoi zwierzęcia natychmiast i nie usunie w sekundę skutków silnego pobudzenia. U moich kotów zadziałała wyraźnie. Przespały dużą część dalszej trasy, budząc się podczas postojów i korzystając z przygotowanych możliwości.
Jedzenie i leki w trasie
Przed wyjazdem kot powinien dostać posiłek zgodnie ze swoim rytmem i zaleceniami weterynarza. Przy skłonności do choroby lokomocyjnej lekarz może zalecić inne postępowanie, dlatego trzeba omówić to wcześniej. Podczas długiej podróży regularnie proponuj wodę i jedzenie, ale nie zmuszaj kota.
Salemka nie chciała jeść normalnej karmy, przyjmowała jednak swoje ulubione smakołyki, którym zazwyczaj nie potrafiła się oprzeć. Przez jeden dzień jej dieta nie była wzorem idealnego żywienia, ale ważniejsze było to, żeby miała coś w żołądku. Zabierz sprawdzone przysmaki, które kot naprawdę lubi. Długa podróż nie jest odpowiednim momentem na testowanie nowego smaku, bo producent napisał na opakowaniu „nieodparty”.
Leki przyjmowane na stałe trzeba podawać o zwykłych porach. To samo dotyczy leków uspokajających stosowanych zgodnie z ustalonym wcześniej schematem. Ustaw przypomnienia w telefonie, ponieważ po kilkunastu godzinach jazdy, nocnej przeprawie i kilku postojach łatwo stracić poczucie czasu.
Krótka podróż komunikacją miejską
Jeżeli przeprowadzasz się kilka ulic dalej i jedziesz autobusem, tramwajem albo taksówką, nie trzeba rozbudowywać wyprawy do rozmiarów ekspedycji polarnej. Kot powinien znajdować się w zamkniętym, dobrze znanym transporterze wyłożonym używanym kocem lub podkładem. Transporter trzymaj stabilnie i nie stawiaj go przy drzwiach, w przejściu ani tam, gdzie inni pasażerowie będą się nad nim pochylać. Nie otwieraj transportera w komunikacji miejskiej. Nawet kot, który w domu spokojnie siedzi na rękach, może spanikować po gwałtownym hamowaniu, syczeniu drzwi albo szczeknięciu psa. Przy krótkiej trasie nie trzeba wyjmować kota ani urządzać mu kuwety podczas przejazdu. Kuweta, woda i pozostałe wyposażenie muszą jednak czekać na niego w nowym mieszkaniu.
Długa podróż pociągiem
Przed podróżą koleją sprawdź regulamin konkretnego przewoźnika. Zasady dotyczące transporterów, biletów i miejsc dla zwierząt mogą się różnić. Kot powinien mieć dobrze dopasowane szelki, nawet jeśli większość czasu spędzi w transporterze. Stanowią one dodatkowe zabezpieczenie podczas ewentualnego otwierania drzwiczek, przesiadki albo sytuacji awaryjnej.
Na wielogodzinnej trasie zabierz małą kuwetę ze znanym żwirkiem. Jeśli kot ma z niej skorzystać, trzeba znaleźć możliwie spokojne i zamknięte miejsce. Nie wypuszczaj go luzem w wagonie i nie urządzaj spaceru pomiędzy siedzeniami. Pociąg pełen ludzi, bagaży, dzieci i psów nie jest dobrym miejscem na pierwszą lekcję chodzenia na smyczy. Podczas przesiadek i przechodzenia przez dworzec kot pozostaje w zamkniętym transporterze. Szelki i smycz są dodatkowym zabezpieczeniem, a nie zamiennikiem transportera.
Podróż samolotem
Nie każda linia lotnicza pozwala przewozić kota w kabinie pasażerskiej. Niektóre przyjmują małe zwierzęta w transporterach mieszczących się pod siedzeniem, inne przewożą je wyłącznie w przeznaczonym do tego luku, a część nie zabiera kotów wcale. Jeśli masz wybór, wybierz połączenie pozwalające przewieźć kota w kabinie. Możesz wtedy kontrolować jego stan, a on nie zostaje oddzielony od ciebie w obcym i głośnym środowisku. Przed rezerwacją sprawdź dopuszczalne wymiary oraz wagę transportera, wymagane dokumenty, limit zwierząt w kabinie, sposób rezerwowania miejsca dla kota i zasady obowiązujące podczas kontroli bezpieczeństwa. Nie kupuj biletu z założeniem, że jakoś się uda. Linie lotnicze potrafią bardzo dokładnie mierzyć transporter, nawet jeśli dodatkowy centymetr nie wydaje się kotu problemem o znaczeniu międzynarodowym.
Jeżeli kot musi lecieć poza kabiną, sprawdź warunki przewozu, procedurę przekazania i odbioru zwierzęcia, ograniczenia temperatury oraz wymagania dotyczące transportera. Podawanie leków uspokajających przed lotem musi być dokładnie omówione z weterynarzem. Nie podajemy niczego na własną rękę tuż przed odprawą.

Czego nie robić podczas transportu?
Niezależnie od tego, czy jedziesz kilka kilometrów, czy przemierzasz pół Europy:
- Nie puszczaj kota luzem w samochodzie, busie, autobusie, tramwaju, pociągu, na promie, w terminalu ani w samolocie.
- Nie wkładaj kota na pakę samochodu przeprowadzkowego.
- Nie stawiaj niezabezpieczonego transportera między bagażami.
- Nie wynoś kota na parking na rękach.
- Nie otwieraj transportera w niezabezpieczonym miejscu.
- Nie zakładaj kotu szelek po raz pierwszy podczas podróży.
- Nie zmuszaj kota do wyjścia, spacerowania, jedzenia ani korzystania z kuwety.
- Nie podawaj ludzkich środków uspokajających.
- Nie zmieniaj samodzielnie dawki zaleconego leku.
- Nie zostawiaj kota w samochodzie, który może się nagrzać lub wychłodzić.
- Nie zakładaj, że skoro dobrze znosi dziesięć minut jazdy do weterynarza, równie dobrze zniesie prom, samolot albo 30 godzin w busie.

Przygotowanie nowego mieszkania
Najlepiej przygotować nowe mieszkanie przed przyjazdem kota. Najpierw trzeba sprawdzić okna, balkon, drzwi, kratki, przestrzenie przy rurach i wszystkie otwory, do których zwierzę mogłoby wejść. Szczególnie niebezpieczne są szczeliny prowadzące pod zabudowę, za wannę albo do pionów instalacyjnych. Następnie ustawiamy kuwetę ze znanym żwirkiem, wodę, jedzenie, kryjówki i stare drapaki, rozkładamy używane tekstylia oraz podłączamy feromony.
Ja nie mogłam przygotować mieszkania wcześniej. Po około 30 godzinach podróży przyjechałyśmy na miejsce o dziewiątej wieczorem. Byłam zmęczona, ale zanim wypuściłam koty, sprawdziłam mieszkanie i wszystkie miejsca, w które mogłyby się wcisnąć. Dopiero później wypiłam Red Bulla, skręciłam jeden duży drapak, wyjęłam poziome drapaki kartonowe, znalazłam kuwety, znany żwirek, miski, pościel, koce i noszone koszulki. Drapaki kartonowe położyłam tam, gdzie koty mogły od razu z nich skorzystać. Lepiej, żeby znakowały nowe terytorium na przygotowanym poziomym drapaku niż na pierwszym dywaniku, który wpadnie im w łapy.
Dopiero kiedy mieszkanie było sprawdzone, a najważniejsze kocie rzeczy znalazły się na swoich miejscach, otworzyłam transportery. Po takiej podróży człowiek marzy o prysznicu i łóżku, ale pierwsze godziny są dla kotów ważniejsze. Ja wiedziałam, gdzie jestem i dlaczego przejechałam pół Europy. One wiedziały tylko, że po bardzo długiej drodze trafiły do obcego miejsca.
Przenoszenie starego terytorium do nowego domu
W nowym mieszkaniu stała nowa sofa. Od razu przykryłam ją używanym kocem. Rozłożyłam pościel, legowiska, drapaki i noszone koszulki. Znajome przedmioty działały jak fragmenty starego terytorium przeniesione do nowego miejsca. Koty nie trafiły do całkowicie sterylnej, obcej przestrzeni. Czuły własny zapach, zapach pozostałych kotów i mój. Znajome zapachy pomagają także ograniczyć potrzebę intensywnego znakowania nowego wyposażenia. Kot może znakować otoczenie przez ocieranie się, drapanie i pozostawianie moczu. Jeśli nowa sofa od początku pachnie domem, nie musi zostać natychmiast podpisana pazurami. Nie oznacza to, że każdy kot na pewno oszczędzi wszystkie meble, bo aż takich cudów nie obiecuje nawet behawiorysta. Dajemy mu jednak akceptowalne miejsca do znakowania i sprawiamy, że nowe wnętrze przestaje być całkowicie obce.
Jeden pokój czy całe mieszkanie?
W dużym mieszkaniu albo piętrowym domu zaczynamy od jednego bezpiecznego pokoju. Kot poznaje niewielki i przewidywalny teren, a później stopniowo dostaje dostęp do kolejnych pomieszczeń. Tempo zależy od jego zachowania. Jeśli je, korzysta z kuwety, odpoczywa, bawi się i interesuje drzwiami, można powoli zwiększać przestrzeń. Jeżeli jest przytłoczony, ograniczona baza pomoże mu odzyskać kontrolę nad otoczeniem.
Moje mieszkanie miało 48 metrów kwadratowych i było prawie puste. Jeden pokój był zupełnie pusty, a w salonie stały właściwie tylko sofa i meblościanka. Po sprawdzeniu zabezpieczeń koty dostały dostęp do całego mieszkania, ponieważ cała niewielka przestrzeń mogła pełnić funkcję ich bazy. Nie trzeba stosować jednego pokoju mechanicznie, bez uwzględnienia wielkości i układu domu.
Otwórz transporter i pozwól kotu wyjść samodzielnie. Nie wyciągaj go, nie oprowadzaj po mieszkaniu na rękach i nie stawiaj kolejno przy kuwecie, misce oraz drapaku. Kot sam zacznie zbierać informacje, kiedy będzie gotowy. Jeśli chce zostać w transporterze, pozwól mu. Właśnie dlatego wcześniej zrobiliśmy z niego bezpieczny mebel, a nie plastikową zapowiedź nieszczęścia.

Pierwsze dni po przeprowadzce
W pierwszych dniach zachowaj znaną rutynę, tę samą karmę i ten sam żwirek. Feromony powinny być podłączone od początku. Jeżeli weterynarz zalecił podawanie leków uspokajających przez pierwsze dwa lub trzy dni, trzymaj się ustalonego schematu. Nie odstawiaj ich wcześniej tylko dlatego, że kot raz wyszedł spod łóżka, i nie przedłużaj podawania bez konsultacji.
Ja przewiozłam z Anglii 90 litrów żwirku Greenwood Plant Based, ponieważ moje koty właśnie taki znały i lubiły, a w Polsce nie był wtedy dostępny. Przygotowałam zapas na około trzy miesiące, bo nie wiedziałam, jak długo potrwa aklimatyzacja. Nie chciałam fundować im jednocześnie nowego kraju, nowego mieszkania, nowego układu dnia i nowego podłoża w kuwecie. Przeprowadzka dostarcza wystarczająco dużo zmian bez organizowania kotu dodatkowego konkursu pod tytułem „zgadnij, co tym razem wsypałam do toalety”. Podobnie trzeba podejść do jedzenia. Jeśli kot je karmę w puszkach, zabierz, w miarę możliwości, zapas na pierwszy tydzień lub dwa. Ten sam produkt może mieć różne receptury zależnie od rynku, dlatego porównaj skład zamiast kierować się wyłącznie nazwą i wyglądem opakowania. Przy przeprowadzce pomiędzy Unią Europejską a krajem trzecim trzeba również sprawdzić przepisy dotyczące przewożenia karmy i produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie każdą ilość i nie każdy rodzaj jedzenia można legalnie przewieźć przez granicę. Moje koty są na BARF-ie, więc nie mogłam zabrać dużego zapasu surowego mięsa. Po czterech dniach musiały przejść na mięso kupione lokalnie. Najwyraźniej ich flora bakteryjna uznała, że przeprowadzka do Polski jest dopuszczalna, ale miejscowe mięso przekracza już granice rozsądku. Koty zaczęły chorować, a ja naprawdę się przestraszyłam. Potrzebne były badania i leki.
Dlatego od razu po przyjeździe znajdź odpowiednią klinikę weterynaryjną. Sprawdź jej adres, godziny przyjęć, numer telefonu, zasady rejestracji oraz najbliższą placówkę całodobową. Nie czekaj, aż wydarzy się coś niepokojącego. Kiedy kot wymiotuje, ma biegunkę albo przestaje oddawać mocz, nie jest dobrym momentem na czytanie opinii o siedemnastu gabinetach i zastanawianie się, który znajduje się po właściwej stronie miasta.

Kiedy do weterynarza, a kiedy do behawiorysty?
Kot może po przeprowadzce więcej spać, chować się, ostrożniej poruszać, mniej się bawić, częściej miauczeć albo przez pewien czas jeść trochę gorzej. Obserwuj, czy pije, przyjmuje pokarm, oddaje mocz i kał oraz czy jego zachowanie stopniowo wraca do normy. Nie każdy niepokojący objaw można jednak zrzucić na stres. Przeprowadzka nie chroni kota przed chorobą, a napięcie może ujawnić lub nasilić istniejący problem zdrowotny.
Skontaktuj się z weterynarzem, jeśli kot:
- przestał jeść albo wyraźnie ograniczył jedzenie,
- nie oddaje moczu lub bezskutecznie próbuje skorzystać z kuwety,
- wielokrotnie wymiotuje albo ma nasilającą się biegunkę,
- ma trudności z oddychaniem,
- jest wyraźnie osłabiony, obolały lub nie reaguje normalnie,
- wykazuje niepokojące objawy po podaniu leku,
- pije znacznie mniej albo więcej niż zwykle,
- zamiast stopniowo czuć się lepiej, funkcjonuje coraz gorzej.
Problemy z oddawaniem moczu, szczególnie u kocura, mogą wymagać pilnej pomocy. Nie czekaj, aż kot przyzwyczai się do mieszkania, jeśli wielokrotnie wchodzi do kuwety, napina się i nie może oddać moczu.
Do behawiorysty zgłoś się, kiedy po wykluczeniu przyczyn zdrowotnych utrzymują się lub nasilają problemy z adaptacją. Może to być przewlekłe ukrywanie się, znakowanie moczem, załatwianie się poza kuwetą, agresja, konflikt między kotami, uporczywe wylizywanie albo długotrwały brak powrotu do normalnego funkcjonowania. Często potrzebna jest współpraca lekarza i behawiorysty, ponieważ zachowanie może mieć podłoże zdrowotne, a długotrwały stres wpływa również na organizm.

Najczęstsze błędy podczas przeprowadzki z kotem
Najwięcej problemów nie wynika z braku jakiegoś cudownego gadżetu, ale z pośpiechu, nagłych zmian i braku podstawowych zabezpieczeń. Najczęstsze błędy to:
- pakowanie całego mieszkania w ostatniej chwili,
- zabranie jednocześnie wszystkich drapaków, legowisk i kryjówek,
- pranie koców, pościeli oraz posłań przed wyjazdem,
- wymiana całego kociego wyposażenia na nowe,
- brak wcześniejszej wizyty u weterynarza,
- niesprawdzenie mikroczipa, dokumentów i danych w bazie,
- niesprawdzenie przepisów wszystkich państw na trasie,
- pierwszy kontakt z transporterem albo szelkami w dniu wyjazdu,
- przewożenie kota luzem lub w przestrzeni ładunkowej,
- użycie ogromnej klatki, po której kot może zostać rzucony podczas hamowania,
- otwieranie transportera w niezabezpieczonym miejscu,
- zmuszanie kota do wyjścia podczas postoju,
- podawanie przypadkowych środków uspokajających,
- wypuszczenie kota przed sprawdzeniem okien, balkonu i otworów technicznych,
- nagła zmiana karmy i żwirku,
- brak wcześniej znalezionej kliniki weterynaryjnej,
- zajęcie się własnym odpoczynkiem przed przygotowaniem kotu podstawowych rzeczy.

Dobre przygotowanie nie oznacza idealnej podróży
Możesz przygotować transportery, szelki, dokumenty, leki, postoje, jedzenie, żwirek i bezpieczną bazę, a później trafić na sztorm, chorobę morską, problemy po zmianie mięsa albo psa dołączonego do busa bez wcześniejszej informacji. Przygotowanie nie służy temu, żeby wszystko wydarzyło się idealnie. Służy temu, żebyś mogła spokojnie zareagować, kiedy wydarzy się coś, czego nie było w planie.
Moje koty przejechały około 30 godzin z Manchesteru do Bielska-Białej. Miały znajome transportery, szelki, pasy, przenośną kuwetę, leki, ulubione smakołyki, 90 litrów znanego żwirku i rzeczy pachnące starym domem. W nowym mieszkaniu jako pierwsze dostały kuwety, duży drapak, poziome drapaki kartonowe, wodę, jedzenie, koce, pościel i moje noszone koszulki.
Nie mogłam usunąć całego stresu z tak długiej podróży. Mogłam jednak zachować możliwie dużo elementów ich dotychczasowego świata. Na tym polega przygotowanie kota do przeprowadzki. Nie wytłumaczysz mu, dokąd jedzie i dlaczego zniknęła jego kanapa. Możesz jednak na każdym etapie pokazywać mu, że nadal ma swoje zapachy, swoje przedmioty, swoją rutynę, bezpieczne miejsce i ciebie.
🧡 Martyna
Kocia behawiorystka
Założycielka CatZone - Strefa Kotów
